Strona 1 z 1

Wkłucie centralne

: 01 kwie 2017, 19:33
autor: artur11
Czesc, obecnie przebywam w szpitalu od kilku dni z zaostrzeniem i jako, że straciłem sporo wagi dostałem żywienie pozajelitowe i wkłucie centralne. Ogólnie po prześwietleniu po samym wkłuciu, kiedy okazało się, że wszystko wygląda okej, nikt się tym wkłuciem juz nie interesuje. Pierwszego dnia bolało mnie pół szyji (mam wkłucie na szyji) i lekarze mówili, ze to normalne. Jednak dzisiaj minęło 4 dni a ja od dwóch mam temperature 37,1 i nadal boli mnie wzdłuż wkłucia jak idzie żyła (a nie samo wkłucie). Jak pytam lekarza lub pielęgniarki to mnie zbywają. Czy to normalne? Boli mnie nawet nizej gdzie sam opatrunek nie sięga juz, jak tylko dotykam skóry. Ból wzmacnia się przy wdechu i promieniuje na całe ramię i łopatkę. Na podwyższoną temperaturę też nikt nie zwraca uwagi. Czy macie moze jakieś doświadczenie z wkłuciami i jak powinno to wyglądać po kilku dniach?

Re: Wkłucie centralne

: 01 kwie 2017, 23:44
autor: Anette28
artur11 pisze:Pierwszego dnia bolało mnie pół szyji (mam wkłucie na szyji) i lekarze mówili, ze to normalne. Jednak dzisiaj minęło 4 dni a ja od dwóch mam temperature 37,1 i nadal boli mnie wzdłuż wkłucia jak idzie żyła (a nie samo wkłucie).
z tego co pamiętam zawsze coś tam pobolewało, ale monituj to na obchodzie jeśli boli Cie tak jak pierwszego dnia, nie daj się zbyć

Re: Wkłucie centralne

: 02 kwie 2017, 12:04
autor: obyty.z.cu
czytam artur11 i aż się wierzyć nie chce. 2 x miałem centralkę w Poznaniu (o innych szpitalach wolę nie pisać) , a tam pani Kazia, czyli pielęgniarka opatrunkowa na chirurgii, na gastro już nie pamiętam kto, ale zawsze centralki były pod kontrolą. Na najmniejszy sygnał p. Kazia dopytywała lekarza i po prostu zmieniała.
Nie ma prawa boleć, jak boli to coś jest źle !!! -> tak mi kiedyś tłumaczył lekarz anestezjolog i tego się trzymam. Takie są procedury,jeśli jest inaczej, to znaczy, że nie trzymają się procedur !
Inna sprawa, to ..powiedzmy czasami temat lekceważony przez pielęgniarki i lekarzy, bo niektórzy pacjenci potrafią być .. (!) ..ale to nie powód by traktować tak wszystkich, czyli nie regując na ich zgłaszane problemy.

Re: Wkłucie centralne

: 02 kwie 2017, 14:52
autor: artur11
Dzieki za odpowiedzi. W takim razie jutro zgłoszę się do pielęgniarki oddziałowej.

Ja jestem typem człowieka który nie lubi sie skarżyć i jeśli nie mam poważnych powodów to nie odzywam się i nie panikuję, ale smutna prawda jest taka, ze jeśli pacjent zgłasza jakieś dolegliwości nietypowe, to jest traktowany jak przeszkoda w pracy, lub jak panikarz. I do póki nie ma gorączki 38 i nie traci przytomności to wszystko jest dobrze.

Re: Wkłucie centralne

: 02 kwie 2017, 20:34
autor: Maatylda
niestety obyty, ja też mam za sobą podobne przejścia.

bolało, zatykało się, podkrwawiało, ciągnęło, jeden kranik pękł, kogo to obchodziło, oczywiście alergia i owrzodzenia. o zmianę opatrunku też ciężko było..o higienie przy obsłudze, odklejaniu kraników od spoconej w gorączce skóry i nie dezynfekowaniu ustrojstwa przed podłączeniem leków nie będę się rozwodzić..jak sobie przypomnę te przygody to mi słabo..nigdy więcej. artur, reprezentuję podobną postawę co Ty i niestety prawie mnie to zabiło.

Re: Wkłucie centralne

: 02 kwie 2017, 20:41
autor: artur11
Maatylda pisze: o [...] nie dezynfekowaniu ustrojstwa przed podłączeniem leków nie będę się rozwodzić
Miałem podobnie. Jedna pielęgniarka podłączyła mi kroplówke gołymi rękami "z biegu", bez dezynfekcji, ani rąk, ani końcówki. Byłem w takim szoku, ze nie zdążyłem zareagować. Koszmar jakiś.

Re: Wkłucie centralne

: 02 kwie 2017, 22:18
autor: Maatylda
taaa...a jak zwrócisz uwagę- tylko pogorszysz swoją sytuację w gronie pielęgniarek do ostatniego dnia pobytu, i jeśli dostaniesz sepsy (jak ja) to będzie wyłącznie Twoja wina, bo nie dbasz i majstrujesz (moje ulubione stwierdzenie :mad: ..) etc.

Re: Wkłucie centralne

: 02 kwie 2017, 23:34
autor: Jacekx
artur11 pisze:Czesc, obecnie przebywam w szpitalu od kilku dni z zaostrzeniem i jako, że straciłem sporo wagi dostałem żywienie pozajelitowe i wkłucie centralne. Ogólnie po prześwietleniu po samym wkłuciu, kiedy okazało się, że wszystko wygląda okej, nikt się tym wkłuciem juz nie interesuje. Pierwszego dnia bolało mnie pół szyji (mam wkłucie na szyji) i lekarze mówili, ze to normalne. Jednak dzisiaj minęło 4 dni a ja od dwóch mam temperature 37,1 i nadal boli mnie wzdłuż wkłucia jak idzie żyła (a nie samo wkłucie). Jak pytam lekarza lub pielęgniarki to mnie zbywają. Czy to normalne? Boli mnie nawet nizej gdzie sam opatrunek nie sięga juz, jak tylko dotykam skóry. Ból wzmacnia się przy wdechu i promieniuje na całe ramię i łopatkę. Na podwyższoną temperaturę też nikt nie zwraca uwagi. Czy macie moze jakieś doświadczenie z wkłuciami i jak powinno to wyglądać po kilku dniach?
Piszę ten post bo ...sorry bo wkurzyłem się :mad: po poniższym wpisie i zrobiło się mi :smutny:
artur11 pisze:
Maatylda pisze: o [...] nie dezynfekowaniu ustrojstwa przed podłączeniem leków nie będę się rozwodzić
Miałem podobnie. Jedna pielęgniarka podłączyła mi kroplówke gołymi rękami "z biegu", bez dezynfekcji, ani rąk, ani końcówki. Byłem w takim szoku, ze nie zdążyłem zareagować. Koszmar jakiś.
Jaki to szpital Artur jeśli możesz to podaj...niech się partacze w zawodzie pielęgniarskim ciut boją, że o ich partaczeniu ludzie się w necie dowiedzą.

JA mam niesmak jak o partaczeniu zawodowym pielęgniarskim czytam bo 12 lat uczyłem przyszłe pielęgniarki ...i czuję się trochę czasami odpowiedzialny za zachowanie obsługi pielęgniarskiej w szpitalach.
Myślę jednak, że "moje Dziewczyny" w życiu by tak nie potraktowały pacjenta ale to była Dobra Szkoła Pielęgniarska 5 letnie Liceum Medyczne w Gdyni. Wśród naszych nauczycielek były pielęgniarki po Powstaniu Warszawskim... a dziewczyny były uczone zawodu porządnie...
a nie tak jak się czasami zdarza dzisiaj... po Wydziałach Pielęgniarskich Uniwersytetów Medycznych.
.

Zdarzyło się mi się w UMCK , że Siostra X na Oddziale po zwróceniu się do niej pacjenta Siostro odpowiedziała złośliwie Bracie.
Po rozmowie z tą Pielęgniarką x lat temu mam zwyczaj zawsze pytać się pielęgniarki na oddziałach szpitali gdzie bywam jak mam się do Pani zwracać? Czy mogę zwracać się Siostro.
Mojego zaś Teścia ze złamanym kręgosłupem pielęgniarka po prośbie o zmianę położenia ciała bo bolało potraktowała pielęgniarka w UMCK w Gdańsku odpowiedzią nie jestem dźwigiem..
Mnie zaś po prośbie o przesunięcie opatrunku uciskowym który wcinał się w ciało ( prawie do krwi) po założeniu stenta w tętnicy w tym samym UMCK potraktowała ... tak musi być
ale było jednak światełko w tunelu bo młodziutka pielęgniarka na następnej zmianie poprawiła ucisk i było Ok .
Niestety następna zmiana chachała się ze mnie , że się denerwuję przed transportem...( byłem wówczas zcewnikowany) przed transportem do mojego macierzystego OK Szpitala Marynarki Wojennej .

Jest wiele Pielęgniarek i Pielęgniarzy którzy mi na Oddziałach w szpitalach gdzie bywałem pomagali a czasami "przytulali słowem" w chwilach trudnych a także profesjonalnie mądrze z sercem opiekowali się ale niestety jest grupa ludzi którzy w życiu w tym Trudnym Zawodzie Służby Człowiekowi nie powinna się znaleźć :idea:

By jednak optymistycznie zakończyć swój post napiszę tak...
Czasami a nawet dość często słyszę od uśmiechniętej Pielęgniarki na Oddziale gdzie jestem... Dzień Dobry Panie Profesorze co Pan u nas robi... :wink: i jest mi trochę ciepło w okolicy
:serce:

Re: Wkłucie centralne

: 20 kwie 2017, 18:30
autor: Luki36
Czasem się trafią wporzo,a czasem mają wszystko w dup...ie.
Nieraz warto warknąć na jedną z drugą, tylko faktycznie potem może być większy problem. Pamiętam jak z roczną córką byliśmy w szpitalu. Miała operacji jakiejś przetoki i po wyburzenia,przestały działać leki przeciwbólowe,a żadna piguła się zbytnio nie kwapiła, nawet na dzwonek. W końcu wyszedłem i prawie sam ją przeniosłem,a dodam,że spokojny że mnie typek.

Jak.boli,albo coś nie gra,to trza truć. Za coś i na coś te składki idą w końcu.