Strona 1 z 3

wlewki doodbytnicze

: 31 sie 2006, 16:36
autor: madziula
Witam :) byłam dzisiaj na "obowiązkowej" wizycie w szpitalnej poradni gastroenterologicznej i dowiedziałam się, że muszę iść do szpitala jutro. Lekarz powiedział, że skoro po tak długim czasie leki nie działają, (a brałam dotychczas sulfalazin en i salofalk) to musze się położyć i będą mi robić wlewki, prawdopodobnie z salofalku i może ze sterydów. Problem w tym, że nigdy nie miałam takich wlewek i nie wiem za bardzo jak się przygotować. Czy bedę mogła normalnie jeść i pić, czy czeka mnie jakaś dieta? Jak sie czuliście po wlewkach i czy na was pozytywnie działały? Z góry dziękuje za odpowiedzi. Pozdrawiam :)

Re: wlewki doodbytnicze

: 31 sie 2006, 20:32
autor: Miki
Witaj! Ja miała wlewki chyba z hydrokortizonu, kładałam się na bok, pilegniarka przychodziła z taką "większą" skrzykawką i wlewała w dupcię ten płyn i musiałam jak najdłużej powstrzymywać sie od pójścia do :wc: Szczerze mówiąc bardzo mi pomogły, nawet miałam je później w domu, mama mi robiła. Tylko nie pamiętam za bardzo co z tą dietą i piciem, wlewki zawsze miałam robione wieczorem jak szłam już spać.
Mam nadzieję że Ci pomogą i poczujesz sie lepiej :roll:
Pozdrawiam

Re: wlewki doodbytnicze

: 31 sie 2006, 20:56
autor: -Ania-
Normalnie jesc i pic - to zalezy juz od Ciebie jak sie czujesz. Jesli chodzi o wlewki to ja nie widze zadnego zwiazku miedzy nimi a dietą

Wlewki przewaznie robi sie wieczorem... a te z salofalku to mozna samemu- rowniez na boku. Nie jest źle... idzie sie przyzywczaić :) Po niej trzeba lezec ok 30 minut na tym boku.

Jest to pozytywne dzialanie, poza dyskomfortem w chwili gdy sie je stosuje.. tak przynajmniej ja mam. I ból zwiazany z chorym odbytem...który mija gdy wlewka juz "tam" jest.

Samopoczucie- bez zmian

pozdrawiam
ania

Re: wlewki doodbytnicze

: 01 wrz 2006, 10:44
autor: manka
moje wlewki wygladaly jak zwykla kroplowka tyle ze do pupna ;) i zamiast igly byla cienka rurka, i tak to sobie lecialo jakies 15-20 min a potem jak najdluzej utrzymac, wtedy lezalam na plecach bez najmniejszego ruchu i jakos sie udawalo, a co do diety to tak jak ANIA pisze wlewki nie maja (chyba) nic wspolnego tylko samopoczucie i stan zdrowia - zaostrzenia. nie jest to przyjemne ale mozna przezyc :)

Re: wlewki doodbytnicze

: 01 wrz 2006, 16:12
autor: doem76
madziula, będzie dobrze, wlewki nie są straszne :-) Dieta taka jak przy CU, różnie z tym bywa w szpitalu, nie zaszkodzi poprosić rodzinę o domowy rosół czy gotowanego kuraczaka (ja miałam przepisaną dietę MLECZNĄ i gdyby nie mąż umarłabym z głodu, bo oczywiście oddawałam pełne talerze).
Co do wlewek to warto przy łóżku mieć mały zapas chusteczek higienicznych/papieru toaletowego.
Trzymam kciuki, żeby pobyt w szpitalu był jak najkrótszy (a wlewki w domu sama możesz robić, bo są gotowe opakowania - myślę, że lekarz Tobie przepisze przy wypisie ze szpitala, jeśli będzie jeszcze taka potrzeba)

Re: wlewki doodbytnicze

: 02 wrz 2006, 11:27
autor: madziula
witam :) jestem teraz na przepustce do 20, jutro podobnie, a następny tydzień już tylko szpital. Myslałam, że gorzej bedzie z tymi wlewkami. Płynu jest mało i musi się wchłonąc, więc nie trzeba czatować przy toalecie (jak w przypadku lewatywy :)). A wlewki mam za sterydów- chyba encorton. Pozdrawiam i dzięki za odpowiedzi ;)

Re: wlewki doodbytnicze

: 08 wrz 2006, 17:32
autor: madziula
witam, juz po szpitalu :) nie wiem, co sądzic o tych wlewkach... zle reagowałam na zmniejszanie dawek (hydrokortyzon), co objawiało się wiekszym bolem brzucha, częstszym chodzeniem do kibelka i większą ilościa sluzu. no coż, sie zobaczy co dalej ;)

Re: wlewki doodbytnicze

: 09 wrz 2006, 12:36
autor: jaryszek
Miki pisze:Witaj! Ja miała wlewki chyba z hydrokortizonu, kładałam się na bok, pilegniarka przychodziła z taką "większą" skrzykawką i wlewała w dupcię ten płyn i musiałam jak najdłużej powstrzymywać sie od pójścia do :wc: Szczerze mówiąc bardzo mi pomogły, nawet miałam je później w domu, mama mi robiła. Tylko nie pamiętam za bardzo co z tą dietą i piciem, wlewki zawsze miałam robione wieczorem jak szłam już spać.
Mam nadzieję że Ci pomogą i poczujesz sie lepiej :roll:
Pozdrawiam
Hmm wlasnie jak jeszcze trafialem do szpitala (w czasie zaostrzenia choroby) to zawsze mialem tam podowane wlewki z hidrocortizonu i one zawsze czasowo pomagaly. Lecz gdy sam sobie robilem takie kupowane w aptece (juz nie ma tej dlugiej rurki i kroplowki jak w szpitalu ;/ ) to nigdy nie przyniosly mi poprawy . Dlaczego tak jest ?

Re: wlewki doodbytnicze

: 09 wrz 2006, 14:46
autor: eMJot
Od kilku dni i przez kilka kolejnych wieczorami przyjmuję w domu wlewki z hydrokortyzolu. Powoli zauważam zmiany na plus w swoim samopoczuciu. Początkowo było to dość kłopotliwe ale z każdym kolejnym razem staję się większym specem :razz: Kładę się na prawym boku i w takiej pozycji odczekuję 'swoje'.

Re: wlewki doodbytnicze

: 13 gru 2006, 14:31
autor: 1beata
Pomocy!!!!!!!!! Poraziły mnie problemy techniczne.... lekarz mi przepisał wlewki do samodzielnego robienia w domu. Dostałam na wzór 2 rurki jednorazowe (tzw. kanki doodbytnicze) i wielka strzykawę, ale w żadnej aptece nie mogę znaleźć takiego sprzętu. A potrzebuję 10 sztuk. Nie chcę zaczynać wlewek dopóki nie będę wiedziała, że mam komplet potrzebny do przeprowadzenia całego leczenia.

Czy ktoś z Was wie, gdzie w Warszawie można kupić sprzęt do samodzielnego wykonania wlewek?

Re: wlewki doodbytnicze

: 13 gru 2006, 15:41
autor: eMJot
Kiedy mnie przepisano wlewki to udałem się na Oddział Szpitala w którym leżałem i 'uśmiechnąłem' się do pielęgniarek o sprzęt plus błyskawiczną instrukcję obsługi. Otrzymałem i jedno i drugie. Może też spróbuj w ten sposób? Jeśli nie za 'uśmiech' to może jakaś inna forma? Pielęgniarki też ludzie. :wink:

Re: wlewki doodbytnicze

: 13 gru 2006, 15:50
autor: 1beata
No tak, tylko ja jeszcze (chyba na szczęście!!!) nie byłam w szpitalu. CU stwierdzono u mnie dopiero parę tygodni/dni temu. Jeszcze nawet nie mam lekarza prowadzącego - do tej pory byłam pod opieką internisty, który zlecił badania i dał mi teraz skierowanie do poradni...

Re: wlewki doodbytnicze

: 13 gru 2006, 15:56
autor: ranka
ja robilam wlewki ze zwyklej strzykawki,tylko wtedy obracalam sie co jakis czas z boku na bok aby owa mieszanina dotarla w poszczegolne miejsca :razz:

Re: wlewki doodbytnicze

: 13 gru 2006, 16:33
autor: Mol
Mnie prawdopodobnie tez czekaja wlewki. :cry: To mowicie, ze najlepiej na boku lezec, sprobuje, choc u mnie "najbezpieczniejsza" pozycja to lezenie na plecach. :neutral:

Re: wlewki doodbytnicze

: 13 gru 2006, 17:13
autor: krolik224
Ja miałam robione wlewki ze sulfasalazyny EN codziennie wieczorem i rano w pozycji kolanowo-łokciowej. Najważniejsze przy tym jest to aby taką wlewkę utrzymać jak najdłużej w jelicie. Wcale to nie było najgorsze a przy takich wlewkach to można nawet zaoszczędzić żołądeczek.
Robiłam to zwykłą buteleczką po Enemie.