Strona 2 z 3

Re: Teksty "tesciow" na wasz temat

: 16 cze 2009, 12:31
autor: maggie0278
oj! o mojej teściowej to by można długo i treściwie :smutny:

największe bolączki- teściowa powiedziała mojej córce nie jeden raz : "Ty nie jesteś chora, ty zdrowa jesteś". A do męża pretensje, że dziecku chorobę wmawiamy.
Gdy moje dziecko w skrajnym zaostrzeniu było w szpitalu,wijąc się z bólu przypomniało sobie te herezje to babci na oczy nie chciało widzieć :oops:

Do tego jeszcze ta walka z medycyną niekonwencjonalną proponowaną przez teściówkę....

Re: Teksty "tesciow" na wasz temat

: 16 cze 2009, 17:03
autor: Olimpijka
O mnie "tesc" mowi, ze padne za pare lat i pewnie dzieci nie moge miec, bo taka chora jestem :smutny: Generalnie nagle zaczal mu przeszkadzac "chodzacy trup" i jest za rozpadem Naszego zwiazku...

Re: Teksty "tesciow" na wasz temat

: 16 cze 2009, 20:11
autor: jolinek83
monikaaa_19 pisze:jolinek83 napisał/a:
"Ty jesteś chora, bo nie chcesz być zdrowa"
ew. "Jedz witaminę B to Ci pomoże"

Najlepszy tekst jaki przeczytałam w tym temacie :lol:
Prawnych teściów jeszcze nie posiadam, ale daj Boże, żeby takimi się stali:)
Dziękuję, z wiadomych względów gratulacji za texcior nie przekażę twórczyni:P

Re: Teksty "tesciow" na wasz temat

: 16 cze 2009, 22:07
autor: barney
O mnie "tesc" mowi, ze padne za pare lat i pewnie dzieci nie moge miec, bo taka chora jestem
Sam jestem już teściem,ale gdybym usłyszał kiedykolwiek takie słowa...,no nie wiem.Zawsze doszukuję się,dobrych cech w moich bliskich i wogóle każdym człowieku.Ale w tym przypadku powiedziałbym,"ten teść złym człowiekiem był'.Mam teściów 23 lata,bywało różnie ,nie zawsze jest "milusio" i ładnie,ale nigdy nie została przekroczona granica szacunku.Wszyscy mamy twarde charaktery,mam na myśli moich teściów i moją skromną osobę.Jednak szacunek idzie w obydwie strony.
Generalnie nagle zaczal mu przeszkadzac "chodzacy trup" i jest za rozpadem Naszego zwiazku...
W tym konkretnym przypadku mogę powiedzieć,że należy mocno tupnąć nogą,a wręcz wykrzyczeć głośno swój ból,nie można dusić tego w sobie. :neutral:Życzę Tobie, żebyś znalazła w sobie siłę i przeciwstawiła się złemu. :roll:

Re: Teksty "tesciow" na wasz temat

: 16 cze 2009, 22:15
autor: magdusia
W grudniu,mój teść po tym jak dowiedział się,że mam jeszcze dodatkowo celiakię powiedział:niedługo to będzie siedzieć w inkubatorze...

Re: Teksty "tesciow" na wasz temat

: 17 cze 2009, 09:38
autor: Olimpijka
barney, gdyby powiedzial to bezposrednio przy mnie, to mysle, ze bylaby ostra awantura.
Niestety ten czlowiek udowadnia z kazdym dniem, ze cos jest nie tak z jego glowa, wiec nie zamierzamy sie przejmowac jego gadaniem i zdaniem. Jesli do mnie sie przyczepi osobiscie, to na pewno przedstawie mu swoje zdanie konkretnie...
Teraz sie juz nie przejmuje co mowi, a pewnie bedzie jeszcze duzo mowil na moj temat, ale nie powiem, ze mnie nie zabolalo. Przeplakalam caly wieczor, jednak wiecej lez nie zamierzam wylewac, bo to nie z Nim bede zyc.
Dzieki Bogu syn odziedziczyl charakter po mamie...
Dzieki za wsparcie!

Re: Teksty "tesciow" na wasz temat

: 18 cze 2009, 18:31
autor: kasinp
Wiec , u mnie tesciowa kiedys jak bylam w szpitalu przy zaostrzeniu i mielam wlew centralny i w ogole scislą diete to dzwonila do mnie i pytając co u mnie slychac i jak sie czula zaraz dodawala , ze wlasnie siedzi sobie z goscmi po sutym obiedzie i zaraz bedą jesc tort z truskawkami i bitą smietaną , potem jakies lody itd , a mnie szlak trafial ...

Re: Teksty "tesciow" na wasz temat

: 18 cze 2009, 19:05
autor: kasinp
a wspomnialam ze podczas mojego pobytu i diagnozy w szpitalu tesciowa mojego meza ubezpieczyla??

tak na wszelki wypadek , poza tym to bardzo fajna kobieta!! :razz:

Re: Teksty "tesciow" na wasz temat

: 19 cze 2009, 15:47
autor: magda281
maggie0278 pisze:"Ty nie jesteś chora, ty zdrowa jesteś". A do męża pretensje, że dziecku chorobę wmawiamy.
u mnie też tak jest,i jeszcze odwieczny tekst -ja lepiej wiem bo jestem starsza :/ -o zgrozo :mad:

Re: Teksty "tesciow" na wasz temat

: 05 sty 2010, 16:53
autor: repka
topic już nieodwiedzany, ale przeczytałam, uśmiałam się, powspółczułam i dodam swoje 3 grosze, jeśli pozwolicie ;)

Mój podpis i cała sytuacja związana z pierścionkiem zaręczynowym, który kurzy się powoli na moim palcu, ma wiele wspólnego z moimi teściami. Przez pierwsze 3 lata było całkiem w porządku - nie żeby mnie uwielbiali, ale cień akceptacji widziałam; szczególnie że drugi syn ciągle był sam a 30 na karku, to wyznaczaliśmy trendy ;) Odkąd zachorowałam, wszystko się zmieniło i już jestem ta "zła", a oni ciągle każą mi "bardziej chcieć" - bo za mało chcę wyzdrowieć, za mało chcę dotrzymać do toalety w domu (a ja zamiast tego robię cyrk i chcę natychmiast na CPNkę), za słabo szukam lekarzy (bo przyszła teściowa słyszała od kuzynki, że gdzieś tam jest świetny bioenergoterapeuta, a od siostry, że ktoś na jelita kładł sobie borowinki i może mogłabym się modlić bardziej o wyzdrowienie?) i ogólnie chyba podoba mi się chorowanie :lol: A szczytem było oskarżenie mnie o to, że nie lubię całej ich rodziny i wywyższam się i wymyślam chorobę, żeby tylko nie chodzić na uroczystości domowe i ślub jej drugiego ukochanego synka, który w końcu kogoś sobie znalazł (mojego Narzeczonego matka też powoli odtrąca, bo się takiej chorej trzyma...). I tu moje pytanie: jak Wasze połówki reagują na przytyki teściów=ich rodziców? Bronią Was? Opowiadają się po którejś ze stron? reagują jakoś? Bo ja po moim widzę, że bardzo przeżywa takie "afronty" i kompletnie nie wie, co z tym robić...

Re: Teksty "tesciow" na wasz temat

: 05 sty 2010, 16:58
autor: kasinp
repka, ooo kochana otworzylas temat rzeka , ja sie nie dopisze bo moj maz zawsze trzyma moja strone , ale ze mieszkamy z dala od tesciowej a ona z racji ze chce uchodzic za taka co sie nie wtrąca rzadko dzwoni , ale jak juz dzwoni to zawsze pyta co u mnie w kwestii leczenia i ubolewa ale dodaje no tak musicie sobie radzic , bo ja sie tam nie chce wtracac ale wiesz tego to bym nie zjadla a dieta to taka......hehehhe

Re: Teksty "tesciow" na wasz temat

: 05 sty 2010, 17:07
autor: repka
kasinp, mój całe szczęście przy wszystkich zawsze jest za mną i broni jak lew, tylko jak już jesteśmy sami i ja jestem wściekła, że po 1,5 roku ona ciągle mi mówi "a może za dużo zjadłaś?" i poucza, to Narzeczony - myśląc, że mnie uspokoi-zaczyna ją tłumaczyć: no wiesz, bo ona chce dobrze, a że głupio gada? to dlatego, że Cię lubi... i ja wiem, że on w to nie wierzy i że on wie, że ja mu nie wierzę, ale gada tak, bo ma w sobie taką cudowną wizję świata: wszyscy się kochają, są wyrozumiali, nikt dla nikogo nie chce źle, a już na pewno nie mamusia. Ech... to, co jest między matką i synem jest dość specyficznym rodzajem miłości ;)

Re: Teksty "tesciow" na wasz temat

: 05 lut 2010, 22:48
autor: Joanna23
Mnie tam teściowie lubią i pomagają co do choroby. Na mój temat dobrze mówią a wrecz wychwalają.
Mieszkają na tym samym osiedlu co ja wiem bardzo często się widujemy.

Re: Teksty "tesciow" na wasz temat

: 07 lut 2010, 09:18
autor: Agnieszka2
Moja tesiowa wydawala mi sie grzeczna, mila i taka biedna schorowana. Bylo tak dopoki nie zdalam sobie sprawy, ze ona ma wysokie cisnienie na zawolanie, a depresja to poprostu moja wina. Oswiecilo mnie, ze od lat manipuluje moim mezem i mna rowniez. Kiedy mialam dosc, zaczely sie klopoty. Najgorsze jest to, ze robi wszystko po cichu. Kupilismy teraz dom, mamy 1 dziecko a sypialnie sa 3. Zgadnijcie kto zaplanowal sobie ze zamieszka w trzeciej sypialni? Wykorzystala nawet swego pracodawce(ktorego zam prywatnie) mowiac mi, ze ta osoba jest bardzo zdziwiona ze ona nie przeprowadza sie z nami. Chce mnie wbic w poczucie winy po raz kolejny. Zadzwonilam do jej pracodawcy "na ploty" i co sie okazalo? Nigdy takie pytanie nie padlo z jego ust. Jest tak ciagle i wykorzystuje to, ze boje sie cos jej powiedziec, bo ma to nieszczesne cisnienie wysokie i ja nie wiem kiedy jej skacze naprawde a kiedy skacze bo jej to pasuje. Mam tysiace takich sytuacji a moj maz wciaz niedoceniany miota sie miedzy mna a nia. Tescia nie znalam, ale podobno to byl bardzo pozadny czlowiek. :smutny:

Re: Teksty "tesciow" na wasz temat

: 07 lut 2010, 09:51
autor: Grzyb333
Moi teściowie mieszkają 600 kilometrów od nas, widujemy się max 3 razy do roku i kochamy się jak aniołki. Podejrzewam, że gdybyśmy mieszkali blisko zazgrzytałoby nieraz i już nie byłbym takim porządnym zięciuniem. Teściowie mają silne charaktery, a i ja nie dam sobie w kaszę dmuchać. Teraz jest idealnie i niech tak pozostanie. ;)