znów załapałam doła

czyli smutki i radości posiadaczy CU i CD, wypróbowane sposoby radzenia sobie ze stresem etc.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

Zablokowany
Rudi
Początkujący ✽✽
Posty: 122
Rejestracja: 19 maja 2006, 13:17
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Chodzież

Re: znów załapałam doła

Post autor: Rudi » 07 lis 2009, 00:35

Wiesz, od paru miesięcy jestem w Szwecji. Właśnie tu studiuję i do Polski wracam w styczniu. Ponieważ pogoda jest strasznie depresyjna: bardzo miało Słońca, dużo deszczu, wiatru, pochmurnie ze znajomymi wybraliśmy rzeczy, które zaliczają się do grona polepszaczy nastroju:
dobra herbata, spotkanie ze znajomymi, dobry obiad, dobre wino, czekolada, sport, sauna, solarium, imprezy, słodycze, film, muzyka, książka, zioło (bynajmniej nie myśleliśmy tu o herbatkach ziołowych :roll: :) czas z ukochanym/ukochaną i cała masa innych.
Dla każdego coś miłego.

Poza tym:

http://www.youtube.com/watch?v=jHPOzQzk9Qo

exa
Doświadczony ❃
Posty: 1741
Rejestracja: 28 sie 2006, 19:13
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź/Piaseczno

Re: znów załapałam doła

Post autor: exa » 07 lis 2009, 16:29

AGJO pisze:Zmiana pracy jest latwa wypowiadana rada, gorzej wykonalna i to jeszcze w dzisiejszych czasach.
widzisz....to jest tak, piszę zawsze o tym co sama zrobiłam, piszę zawsze o tym jaką drogę sama przeszłam, w nadziei, że komuś to pomoże i ktoś właściwie odczyta daną radę...dostosuje ją do swojej sytuacji...

nie pisz, proszę, że coś jest łatwe, bo łatwo nie było...ale teraz jestem gdzie jestem z piękna kilkuletnią remisją :) ....

i szkoda, że nie przeczytałyście dalej, czyli jeśli nie możesz zmienić pracy, zmień do niej podejście....
leila pisze:pracy nie zmienie ,jest duze bezrobocie i trzeba pilnowac,
oby nie za każda cenę, kiedy ja zmieniałam pracę, bezrobocie przekraczało 20 % i to żaden argument.....zdrowie było dużo bardziej istotne, bo bez zdrowia nie ma pracy....
leila pisze:rusze coś z zyciem prywatnym
najpierw zacznij od rozmowy szczerej ze sobą......o priorytetach, o celach, o sobie......kiedy człowiek zyskuje świadomość już nie obawia się zmian...a życie się układa po prostu i miłych doznań aż nadto :wink:
AGJO pisze:Pozostaje nam wyszukiwac w zyciu cos, co daje nam odpoczac od tych natretnych mysli. Ja zaczelam chodzic na fitness
można zagłuszać w nieskończoność...tylko po co?.......nalatasz się tylko, a wystarczy tego na parę godzin zaledwie, a nie lepiej tym natrętnym myślom stawić czoła? energię włożoną w fikołki ileś tam razy w tygodniu, skumulować i zrobić porządek z tym co gniecie raz na zawsze? ....to boli, fakt.....ale jakość życia nieporównywalna...
AGJO pisze:Chcialabym jeszcze znalezc jakas grupe osob, ktora grupowo korzysta z pomocy psychologa, ale nie wiem, jak sie za to zabrac..gdzie szukac..
ano właśnie...fikołki fikołkami, ale najpierw trzeba zacząć od psyche....psycholog i grupy wsparcia pomogą jedynie spojrzeć na siebie z innej perspektywy......reszta i tak zależy od Ciebie...
kiedy wydaje się człowiekowi, że już paskudniej być nie może, trza wziąć głęboki oddech, stanąć obok i uważnie się swojej sytuacji przyjrzeć, czy ona aby na pewno taka beznadziejna?....
AGJO pisze:to musi byc jakies wyjscie, bo przeciez nie mozna ciagle siedziec i myslec o terroryscie
jest wyjście...trzeba po prostu zacząć żyć......a choroba sama się wyciszy....

i tylko nie pisz znowu, że łatwo dawać rady....ja już mogę :mrgreen:

[ Dodano: 07-11-2009 ]
Rudi pisze:wybraliśmy rzeczy, które zaliczają się do grona polepszaczy nastroju:
dobra herbata, spotkanie ze znajomymi, dobry obiad, dobre wino, czekolada, sport, sauna, solarium, imprezy, słodycze, film, muzyka, książka, zioło (bynajmniej nie myśleliśmy tu o herbatkach ziołowych :roll: :) czas z ukochanym/ukochaną i cała masa innych.
właśnie, po prostu, nie zastanawiać się - ino żyć!....mamy je jedno, wykorzystajmy to...cieszmy się z najdrobniejszych rzeczy, porażkami się nie zniechęcajmy, tylko wyciągajmy wnioski....a zacznie się układać....
choruję od 96 roku, diagnoza od 98, remisja: od 2004 z 3 miesięczną przerwą:) bez leków (nie polecane)

agnieszkad
Początkujący ✽✽
Posty: 295
Rejestracja: 02 sty 2008, 18:43
Choroba: IBS
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: znów załapałam doła

Post autor: agnieszkad » 07 lis 2009, 17:53

Witam,
Wcale nie moge sie cieszyc. Wykonczona jestem.Laze do roznych lekarzy, m.in. tych, ktorzy wielu osobom pomagaja. Nadal nie wiem na co choruje. Ostatnia wizyta 200, na kolejne bad. przygotowac jakies 350 .Mam dosyc. Ciagle wzdecia, gazy, palenie w odbycie. Nie mam ochoty na towarzyskie spotkania, radosc. Czekam na sen, tylko wtedy mam spokoj, moj brzuch tez spi. Siedze o tygodnia z dzieciakiem (6 latkiem) na zwolnieniu, ktory ciegle chce w cos grac, bawic sie itp. Wkurza mnie to strasznie, bo wiem ze mam obowiazek zajac sie nim. Ciagle obowiazki i powinnosci.
Na dodatek w poniedzialek musze isc do pracy. Niestety to szkola. Wiadomo - strach przed grypa.
Jak tu byc spokojnym i cieszyc sie. Jeszce pogoda...


pozdrawiam
Aga


musialam dac upust
agnieszkad

exa
Doświadczony ❃
Posty: 1741
Rejestracja: 28 sie 2006, 19:13
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź/Piaseczno

Re: znów załapałam doła

Post autor: exa » 07 lis 2009, 18:01

agnieszkad pisze:Jak tu byc spokojnym i cieszyc sie. Jeszce pogoda...
heh....nigdy nie jest tak źle, by nie mogło być jeszcze gorzej.. :wink: ....ale może być i lepiej....!
choruję od 96 roku, diagnoza od 98, remisja: od 2004 z 3 miesięczną przerwą:) bez leków (nie polecane)

AGJO
Debiutant ✽
Posty: 34
Rejestracja: 31 paź 2009, 11:42
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: znów załapałam doła

Post autor: AGJO » 08 lis 2009, 15:17

exa pisze: można zagłuszać w nieskończoność...tylko po co?.......nalatasz się tylko, a wystarczy tego na parę godzin zaledwie, a nie lepiej tym natrętnym myślom stawić czoła? energię włożoną w fikołki ileś tam razy w tygodniu, skumulować i zrobić porządek z tym co gniecie raz na zawsze? ....to boli, fakt.....ale jakość życia nieporównywalna...
Fikolki nie zagluszaja mnie ani troche. One wlasnie pomagaja mi stawiac czola moim natretnym myslom. Dawno nie bylam tak zadowolona z tego, ze cos dla siebie zrobilam, ze nie siedze znowu w domu i stawiam czola myslom. No bo wlasnie po co?? Moja jakosc zycia poprawila sie bardzo, bo jestem teraz zmeczona z innego powodu. Ale po powrocie do domu mam w koncu energie do innych zajec..

Kazdy znajduje swoje sposoby na siebie. Ty masz widocznie inne i bardzo dobrze.
exa pisze: widzisz....to jest tak, piszę zawsze o tym co sama zrobiłam, piszę zawsze o tym jaką drogę sama przeszłam, w nadziei, że komuś to pomoże i ktoś właściwie odczyta daną radę...dostosuje ją do swojej sytuacji...

nie pisz, proszę, że coś jest łatwe, bo łatwo nie było...ale teraz jestem gdzie jestem z piękna kilkuletnią remisją ....

i szkoda, że nie przeczytałyście dalej, czyli jeśli nie możesz zmienić pracy, zmień do niej podejście....
Fikolki spowodowaly rownie z zmiane podejscia do pracy. Wychodze wczesniej, zeby wpakowac sie w dresy i pojsc, pozytywnie sie zmeczyc, a kiedys siedzialam do poznych nocy w pracy.

Szanuje Twoja droge, ktora przeszlas. Widocznie dla Ciebie zmiana pracy byla sposobem na uzdrowienie. Ale nie dla kazdego zmiana pracy jest jedyna mozliwoscia na uzdrowienie, bo nie u kazdego praca jest jedna z przyczyn, badz tez glowna przyczyna choroby. Ja swoja prace bardzo lubie.

exa pisze:jest wyjście...trzeba po prostu zacząć żyć......a choroba sama się wyciszy....

i tylko nie pisz znowu, że łatwo dawać rady....ja już mogę

Ja swoj przyklad o fikolkach, podobnie ja Ty - o zmianie pracy, rowniez dalam, bo mi przyniosl on zmiane jakosciowa zycia. Widocznie kazdy z czasem dochodzi do tego, co daje mu zadowolenie w zyciu. Sa wsrod nas tacy, co korzystaja z rad i sa tez tacy, ktorzy obieraja wlasna droge.
Kazdy z czasem do czegos dojrzewa. Jeden - do ksiazek, teatru, kina, drugi - do zmiany pracy, trzeci - do fikolkow, a inny - do stawiania czola myslom poprzez rozmowe.

Ciesze sie, ze kazdy z nas wskazuje inne sposoby - bo moze wowczas ktos wybierze cos dla siebie :roll: :roll:
Kazdy obrany sposob - jest pewna forma zwyciestwa nad choroba i bolem.

Czego Wam ogromie zycze :roll:

Pozdrawiam,

poprawiłam cytowanie
Ostatnio zmieniony 08 lis 2009, 15:37 przez AGJO, łącznie zmieniany 1 raz.
AGJO

exa
Doświadczony ❃
Posty: 1741
Rejestracja: 28 sie 2006, 19:13
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź/Piaseczno

Re: znów załapałam doła

Post autor: exa » 09 lis 2009, 05:27

AGJO pisze:Fikolki nie zagluszaja mnie ani troche. One wlasnie pomagaja mi stawiac czola moim natretnym myslom.
nie neguję fikołków :wink: ....pisałaś, że dają odpoczynek od myśli, a nie że pomagają stawiać czoła....to jednak różnica.....a jeśli pomagają się z myślami uporać to super!...w końcu chodzi właśnie o to, by każdy miał coś swojego, co absorbuje bardziej niż choroba i zawsze o tym piszę...
AGJO pisze:Szanuje Twoja droge, ktora przeszlas. Widocznie dla Ciebie zmiana pracy byla sposobem na uzdrowienie. Ale nie dla kazdego zmiana pracy jest jedyna mozliwoscia na uzdrowienie, bo nie u kazdego praca jest jedna z przyczyn, badz tez glowna przyczyna choroby.
nie o to, nie o to......zmiana pracy była konsekwencją zmiany myślenia......
pracę można lubić, co nie oznacza, że tej samej nie można wykonywać w innym miejscu....praca, lub samo miejsce może być przyczyną stresu, który możę uruchomić chorobę lub nie pozwala przejść w stan remisji...
a stres to nie tylko praca.....ale i życie osobiste....bywa przecież różnie i u każdego coś innego...
AGJO pisze:Ja swoj przyklad o fikolkach, podobnie ja Ty - o zmianie pracy, rowniez dalam, bo mi przyniosl on zmiane jakosciowa zycia. Widocznie kazdy z czasem dochodzi do tego, co daje mu zadowolenie w zyciu.
zmianę jakości przyniosła zmiana myślenia i podejścia do życia i pracy.....i oczywiste jest, że to trwa i że każdy musi znaleźć coś swojego...
a jeśli ktoś pisze, że męczy go praca, to może trzeba jednak pomyśleć o zmianie - pracy albo miejsca...
AGJO pisze:Sa wsrod nas tacy, co korzystaja z rad i sa tez tacy, ktorzy obieraja wlasna droge.
Kazdy z czasem do czegos dojrzewa. Jeden - do ksiazek, teatru, kina, drugi - do zmiany pracy, trzeci - do fikolkow, a inny - do stawiania czola myslom poprzez rozmowe.
jedno nie wyklucza drugiego...a chodziło o to by głowę mieć otwartą.....by nie zamykać się na świat.....wtedy rozmowy ze sobą łatwiejsze, decyzje już nie takie straszne, radość z życia większa....
choruję od 96 roku, diagnoza od 98, remisja: od 2004 z 3 miesięczną przerwą:) bez leków (nie polecane)

AGJO
Debiutant ✽
Posty: 34
Rejestracja: 31 paź 2009, 11:42
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: znów załapałam doła

Post autor: AGJO » 09 lis 2009, 19:46

Alez ja sie w pelni zgadzam :roll: Juz mam tak glowe otwarta, ze przegryzlam sie ostatnio przez Pornografie Gombrowicza w Teatrze Ateneum...i pomyslalam - ehhh...inni to dopiero mieli pokrecone w glowie :wink: Myslimy podobnie, ale kazda inaczej to nazywa - cel jest jeden i o to chodzi...

Lece na fikolki :roll: zeby pokazac fige temu terroryscie :roll:

pappapapa
AGJO

adam3_
Początkujący ✽✽
Posty: 66
Rejestracja: 27 gru 2007, 19:08
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Wieluń
Kontakt:

Re: znów załapałam doła

Post autor: adam3_ » 13 lis 2009, 10:09

Stres nas zabija i musimy nauczyć sie z nim żyć , po wielu rozmowach z bliskimi dałem sobie troche na luz w pracy i widze ,że jest poprawa w moim stanie zdrowia . Zrozumiałem ,że gdy mnie zabraknie i tak świat będzie się kręcił dalej :) pozdrawiam

Zablokowany

Wróć do „Nasza Psychika”