ciąg dalszy o psychoterapii w leczeniu CU i CD

czyli smutki i radości posiadaczy CU i CD, wypróbowane sposoby radzenia sobie ze stresem etc.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

Zablokowany
Graga
Początkujący ✽✽
Posty: 169
Rejestracja: 13 paź 2006, 18:49
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Górny Śląsk
Kontakt:

Re: ciąg dalszy o psychoterapii w leczeniu CU i CD

Post autor: Graga » 14 maja 2007, 19:35

Lucypah, widzisz fajnie, że Ty dałeś sobie z tym wszystkim radę, ale pomyśl, że nie każdy ma taką siłę w sobie i co? ma czekać aż całkiem się załamie? chyba lepiej jak się skorzysta z fachowej pomocy w takim wypadku. Poza tym być może ktoś bliski też może pomóc, ale nie zawsze mamy kogoś takiego przy sobie, kto rzeczywiście potrafi przemówić do nas akurat w tej kwestii - jesteśmy swego czasu oporni na wszelkie próby pocieszania.

Lucky
Debiutant ✽
Posty: 16
Rejestracja: 05 lut 2007, 20:07
Choroba: CU
województwo: lubuskie
Lokalizacja: Blisko granicy

Re: ciąg dalszy o psychoterapii w leczeniu CU i CD

Post autor: Lucky » 08 paź 2007, 22:19

Ponieważ zainicjowałem ten temat to chciałbym dodać pewne info związane z tą tematyką.
W Berlinie znajduje się klinika psychosomatyczna zajmująca się leczeniem min. CU. Jest to Klinika Psychosomatyczna Szpitala Steglitz w Berlinie. To placówka uniwersytecka Freie Universitat Berlin. Kierownikiem kliniki jest prof. dr med. H. H. Studt psychiatra i psychoanalityk. Personel medyczny stanowią wykwalifikowani specjaliści.
Na oddział przyjmowani są wyłącznie pacjenci z zaburzeniami zdiagnozowanymi jako choroba psychosomatyczna, między innymi colitis ulcerosa. Wszyscy pacjenci objęci są indywidualnie opieką psychoterapeutów, biorą udział w sesjach psychoterapeutycznych a większość również w analitycznej terapii grupowej. Zespół specjalistów medycznych dwa razy w tygodniu odbywa kilkugodzinne zebrania kliniczne, gdzie omawia szczegółowo problemy poszczególnych pacjentów i podejmuje decyzje ich dotyczące.

Informacje te uzyskałem z książki pt. "Nowiny Psychologiczne" 2.1994 wydanego przez Polskie Towarzystwo Psychologiczne. Konkretny (obszerniejszy) tekst znajduje się pod tytułem "Refleksje ze stażu w Klinice Psychosomatycznej Szpitala Steglitz w Berlinie". Autorką jest Pani Katarzyna Schier z Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego.

Jak widać w Niemczech w tej dziedzinie wiele się robi i zapewne z sukcesami. Może ktoś z Was ma podobne doświadczenie w Polsce?

Awatar użytkownika
Raysha
Weteran ✿
Posty: 4274
Rejestracja: 06 sie 2006, 12:44
Choroba: CD
województwo: dolnośląskie

Re: ciąg dalszy o psychoterapii w leczeniu CU i CD

Post autor: Raysha » 10 paź 2007, 09:33

Jest bodajże jedna osoba co się leczy w Berlinie nie pamiętam nicku, ale poczekaj na odzewm. A poza tym to normalne że poza granicami Polski służba zdrowia jest "lepsza" ;)

misty
Debiutant ✽
Posty: 18
Rejestracja: 30 sty 2007, 14:48
Choroba: CU
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Spod stolicy

Re: ciąg dalszy o psychoterapii w leczeniu CU i CD

Post autor: misty » 17 sty 2008, 05:38

Generalnie Niemcy bardzo dużą uwagę przywiązują do psychosomatyki, właściwie z tak rozwiniętą siatką tego typu oddziałów spotkałam się tylko tam, czasem wręcz przeginają! Ale nie zmienia to faktu, że wielu osobom udało im się już pomóc i w naszym zestresowanym świecie sukcesy klinik psychosomatycznych będą coraz większe i coraz bardziej potrzebne.

Hmmm, nie zgadzam się z wypowiedzią pani prof. psychologii cytowanej przez kogoś wcześniej, że spotkania z psychologiem powinny być na porządku dziennym u osób z CU/CD. To bardzo zależy od człowieka. Tak szczerze to wkurza mnie to, że wszyscy myślą, że jak mam CU, to coś musi być ze mną nie halo. Tymczasem jestem happy i CU dostałam praktycznie w jednym z najszczęśliwszych okresów mojego życia :). To tak jakby mówić, że np stresująca praca prowadzi do zawału serca. To nie zawsze jest tak. Są ludzie, którzy kochają tak pracować i gdyby kazać im pracować w bibliotece, to właśnie wtedy dostaliby zawału :razz: . Czyli nie wszystko jest dla wszystkich najlepszym rozwiązaniem.

Ale generalnie uważam, że psychoterapia to fantastyczna sprawa. Ja nigdy nie miałam okazji, ale znam parę osób po psychoterapii i o wiele spokojniej podchodzą do życia niż kiedyś. Znam nawet zupełnie zdrowego człowieka, który poddał się psychoterapii ze względów zawodowych, bo jako seksuolog musiał przejść psychoterapię, żeby móc wykonywać ten zawód.

Awatar użytkownika
Behemot(ka)
Początkujący ✽✽
Posty: 383
Rejestracja: 23 wrz 2007, 17:01
Choroba: CU
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: ciąg dalszy o psychoterapii w leczeniu CU i CD

Post autor: Behemot(ka) » 17 sty 2008, 08:54

Jest teoria, że choroby z autoagresji, zwłaszcza CU występuje u osób z obniżoną samooceną i jest to podświadoma forma samookaleczenia :neutral: może coś w tym jest... W każdym razie terapia nie zaszkodzi...

Leki: Sulfasalazyna 2/2/2 Effectin 0/0/1 Depakina 1/0/1 + Kwas foliowy

Stan: Remisja kliniczna i endoskopowa

Nie jestem leniwa, po prostu mam wadliwy system dystrybucji energii.

http://www.venganza.org/


Awatar użytkownika
dodi
Debiutant ✽
Posty: 12
Rejestracja: 06 mar 2007, 17:56
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: ciąg dalszy o psychoterapii w leczeniu CU i CD

Post autor: dodi » 20 sty 2008, 21:29

chodze na terapie o pol roku, poszlam tylko dlatego ze sypal sie moj zwiazek z chlopakiem , ktorego bardzo kochalam,chcialam mu pomoc po smierci jego brata (to juz 2 lata). Strasznie przejmowalam sie ta sytuacja, ze nie umiem byc dla niego oparciem i wyciagnac go z deprechy w jaka moim zdaniem wpadl. Po pierwszej wizycie okazalo sie ze to ja mam problem , a nie on.Okazalo sie rowniez , ze moj byly mial dola ja byl przy mnie, przy kolezankach tak nie mial:>> Nie wiem czy poradziłabym sobie bez psychologa, bo bylo ze mna juz zle, mialam wszystkiego dosyc i za wszystko sie obwialam, okazalo sie ze mam crohna i zostalam sama ja palec. Na terapie chodze co 2 tygodnie,a chorobe sama sobie wywolam,bo ie mialam sobie poradzic z tym ,ze ktos tak mi bliski cierpi a ja nie umialm mu pomoc. Dzis juz wiem, ze pomimo zerwania, moje zycie juz nigdy ie bedzie takie jak kiedys.Psycholog twierdzi ze nic nie dzieje sie bez przyczyny a ta choroba to oddzew mojego orgaizmu, ze nie daje sobie rady. Polecam kzdemu , bo to chyba prawda, ze my z cu jestesmy cholernie wrazliwi , a jak się nas zrani , to jest nam ciężko. Moj p.s opowiadal mi ze mial koleznke 30 lat z cu , mąz ja zdradzal i zycie jej sie zawalilo, niestety nie zdążyl jej pomoc, poprzez mega depresje po po prostu odeszla, dlatego ja walcze z moja deprecha i wieze ze nasza dobra kondycja psychiczna oze zdzialac cuda:>>
dodi:>>>>

Zablokowany

Wróć do „Nasza Psychika”