Strona 2 z 4

Re: Żelazo i pośladki....

: 12 sie 2006, 18:05
autor: Feniks
Krystian jest fanem Kubusia Pochatku, więc prosiaczku jest OK.

Re: Żelazo i pośladki....

: 13 sie 2006, 15:15
autor: Aleksandra
No proszę Pasiaczku i tak zostałeś PROSIACZKIEM! :wink:

Zgadzam sie z Kasią że lepiej pasuje do Ciebie :twisted:

Jeśli chodzi o żelazo domięśniowe to nie chcę was martwić ale u mnie sińce utrzymywały sie prawie 3 lata pomimo wcierania maści.

Tak więc życze Ci Błażejku cierpliwości i jakiś miłych rączek do wcierania maści!

Re: Żelazo i pośladki....

: 13 sie 2006, 19:34
autor: Miki
Mi zastrzyki żelaza pomogły hemoglibinka wzrosła, ale jak sobie przypomnę ten ból który towarzyszył zastrzykowi to :cry: siniaki długo nie znikały ale najważniejsze że pomogły :wink:

Re: Żelazo i pośladki....

: 13 sie 2006, 19:38
autor: niunia
ja w zeszłam roku też brałam coś na wzrost żelaza ale nie pamiętam co to była, musiałam jeść te tabletki na czczo i dopiero pół godziny później mogłam zjeść śniadanko, na dodatek mama mnie zmuszała do picia soku z buraczków posypanych cukrem, ale na szczęście pomogło, żelazo i krew wzrosły :) a teraz znów mam ten problem :(

Re: Żelazo i pośladki....

: 13 sie 2006, 21:24
autor: BeataS
Wielkie PRZEPRASZAM Pasiaczku - Literówka- Ale cieszę się, że udało mi mi się /niechcący/ kogoś rozśmieszyć! :) :razz:

Re: Żelazo i pośladki....

: 23 lip 2007, 19:19
autor: Plantator
Hej!

Wczoraj kolega przez przypadek (albo nie:) rzucil mi w posladek z calej sily pilke do tenisa. Przy kontakcie pilki z coraz wiekszymi zgrubieniami poczylem sie jakby ktos mnie trzasnal mlotkiem do wbijania pali mostowych:) To mi uswiadomilo narastajacy problem, dlatego sie odzywam. Na serio ta heparyna dziala? Po jakim czasie obsewuje sie poprawe? Wzialem wczoraj 120 zastrzyk i mimo hemoglobiny na kosmicznym poziomie 13,0 g/dl moj zadek juz dlugo nie pociagnie:) i odpadnie na bank, i wtedy wszystkie gacie beda na mnie za duze o dwa numery hehe.

Przemadrzale doktory bagatelizuja problem i nie chca sie zgodzic na podawanie dozylne. Ostatnio stwierdzilem ze w przekrzykiwaniu sie na temat jakie leki sa lepsze od innych to lekarze sa naprawde niezli (nawet ekipy remontowe wysiadaja), ale jak trzeba zadzialac i wziac na siebie troche odpowiedzialnosci to od razu mnie wysylaja do kliniki gdzie termin oczekiwania rownia sie 12 miesiecy. Tak zalatwiac to kazdy potrafi..

Pozdrowka,

Plantator

Re: Żelazo i pośladki....

: 24 lip 2007, 14:34
autor: Malutka
[quote="Feniks"]Najlepsze jest żelazo dożylne,ale żeby dostać coś do żyły to najczęściej trzeba leżeć w szpitalu, ewentualnie umówić się jakoś na same kroplówki i biegać sobie po mieście z wenflonem. To jest właśnie pewna niedogodność, ale zastrzyków w pupkę też chyba sobie sam nie serwujesz, więc poproś o zmianę na kroplówki i tyle.


To troche inaczej...
Ja dostawalam moje zelazne kroplowki wcale nie lezac w szpitalu...Tyle tylko ze codziennie musialam sie stawic na Oddziale Leczenia Dziennego do godz 13 o dowolnej porze. Pol godzinki kapanie i z glowy:) No i nie mialam wcale wenflonu, tylko codzienenie nowa igielke. Przyjemnie nie bylo, ale na pewno lepiej niz domiesniowo:)
Po dwoch tygodniach hemoglobina z 9,4 skoczyla do 10,6, ale dzis robilam badanie kontrolne (po dwoch tygodniach) i powinno wchlonac sie wiecej. No, zobaczymy...

Szkoda, ze nie chca sie zgodzic na dozylne u Ciebie...

Re: Żelazo i pośladki....

: 18 gru 2007, 19:40
autor: Janina
Córka od lipca br. ma niski poziom żelaza dolna norma 37 a u niej 13 !!!
Lekarz uparł sie żeby nie podawać jej żelaza bo to szkodzi.
Do dzisiaj córa nie nadrobiła strat żelaza oczywiście anemia itd.
CRP 10 OB 37 płytki prawie 500.
Jest słaba. Bierze sterydy, imuran, salofalk .

Jak to u Was było.
Podawano Wam żelazo. Co mam robić. (tylko nie piszcie zmień lekarza bo juz o tym myślę).
Janina

Re: Żelazo i pośladki....

: 19 gru 2007, 08:54
autor: Raysha
Janina pisze:Jak to u Was było.
Podawano Wam żelazo. Co mam robić. (tylko nie piszcie zmień lekarza bo juz o tym myślę).
ja miałam zastrzyki domięśniowe, ale dzięki temu szybko wyniki się poprawiły, wg mnie powinnas posłuchac Zenobiusa :)

Re: Żelazo i pośladki....

: 19 gru 2007, 14:34
autor: tom-as
Janina pisze:Jak to u Was było.
Podawano Wam żelazo. Co mam robić
wiec ja przyjmowalem zelazo w formie tabletek, zastrzyków w tylek, dozylnie (wenflon).

tabletki jakos mi nie podchodzily... co do zastrzykow.. nie bylo zle (jesli chodzi o bol).. dozylnie to trohce po zylkach 'dawalo' no ale... wyniki sie poprawily.

Re: Żelazo i pośladki....

: 19 gru 2007, 20:32
autor: Jędrek
ja podczas choroby miałem chyba tylko raz podane żelazo domięśniowo, przed wyjściem ze szpitala, miałem potem pół godziny poczekać "aż się rozleje" :lol: . Ale żebym miał dożylnie to nie pomiętam. A co do zastrzyków w pupke to miałem podawany antybiotyk domięśniowo i też nieźle bolało. pozdrawiam

Re: Żelazo i pośladki....

: 19 gru 2007, 21:38
autor: Janina
Profesor Rydzewska zgodziła się nas jutro przyjąć na konsultacje w Warszawie.
Wyjeżdżamy pociągiem z Katowic o 6 rano.
Postaram się zdać wieczorem relacje.
Dziekuję za odpowiedzi.
Janina
-edit-
Acha zapomniałam zapytać.
Czy anemia i niski poziom żelaza może sprzyjać łagodnie mówiąc "złemu stanowi psychicznemu".
Zapewne wiecie o co chodzi.
Torvik -edit-
Nie pisz posta pod postem, wyedytuj stary

Re: Żelazo i pośladki....

: 20 gru 2007, 22:43
autor: doelli
Mikrusia pisze:Heja no włanie mam ten sam problem a mianowicie siniaki.Co prawda brałam zastrzyki domięśniowe dwa lata temu ale wspomnienie na tyłku nie zagoiło się jest na to jakaś rada??Proszę o dopowiedź
Ja dostawałam żelazo, jak byłam w ciąży z Pawełkiem w pupę oczywiście i to miejsce wyglądało przez kilka lat tak, jakby ktoś mnie tam kopał systematycznie, pielęgniarki mi mówiły, że to mi już zostanie, ale sytuacja się polepszyła, kiedy przytyłam, teraz już ich prawie nie widać... :wink:

Re: Żelazo i pośladki....

: 21 gru 2007, 15:00
autor: Aniijjaa
Jeżeli chodzi o zrosty po zastrzykach to różnie z tym bywa. W bardzo dużej mierze zależy to od fachowej ręki pięlęgniarki, z resztą sami macie napewno własne dośawiadczenia i wiecie, że każda inaczej podaje zastrzyk i nie zawsze on jest dobrze podany to pierwsza sprawa a druga to po zastrzykach należy też( i takie mam doświadczenia) robić okłady ze spirytusu na mocno nakremowany tłustym kremem pośladek 15- 20 minut to bardzo pomaga. Należy dbac o to ale nie każda pięlęgniarka mówi otym i wie o tym

Re: Żelazo i pośladki....

: 21 gru 2007, 15:14
autor: doelli
U nas pielęgniarki doradzają okłady ze sody, na pół szklanki letniej wody łyżeczka sody oczyszczonej, okłady robić na pokremowaną skórę, altacet w żelu, dobra jest też maść z arniki. Tą ostatnio stosowałam u mojego najmłodszego synka, jak miał serię zastrzyków z antybiotyku, raczej działało.
A co dawania zastrzyków to pielęgniarka nie równa jest pielęgniarce, każda robi inaczej, można je jedynie podzielić na te fachowe z sercem i niefachowe bez serca... i nic na to nie poradzimy, bo najgorzej coś powiedzieć...
jak jedna zrobiła mi zastrzyk przeciwbólowy z pyralginy to ból minął szybko, a guzek na pupie był pewno z półtoraroku... i czemu? :neutral: