Strona 1 z 4

panowie, jak to u Was z dziewczynami?

: 19 sty 2014, 23:40
autor: cordo
Siemanko wszystkim. Chciałbym tutaj przedstawić swój krótki wywód, przemyślenia... wolałbym, aby udzielali się faceci, niż dziewczyny, ponieważ dziewczyna nigdy nie zrozumie faceta w pełni... (nie chcę tutaj forumowych spamerów) i raczej chodzi mi o kogoś kto poznaje dziewczyny albo ma po prostu


Czuję, że lata przemijają mi szybko. Dziewczynę miałem jedną przez okres gimnazjum , a potem pierwszej liceum. Taka pierwsza miłość, młodzieńcza. Potem długi okres nie miałem żadnej dziewczyny. Chorowałem, brałem encorton, byłem prawie na dnie. Powylatywały mi zęby, biegałem do dentysty, upadłem na zdrowiu, zmieniłem sporo swój tryb życia. Lata leciały, a dziewczyny brak. Obudziłem się niedawno, bo roku temu, gdy uświadomiłem sobie swoje położenie w społeczeństwie, swoją wartość, swoje możliwości... Mówi się, że miłość przychodzi sama... nie wierzę w to za bardzo. W dodatku znam parę osób chorujących na to co ja i nie oszukujmy się, ale nie mają żadnej dziewczyny, w ogóle nieciekawie to wygląda. Trochę się boję, bo nie chcę żeby moje życie tak wyglądało.

No więc przejdę do rzeczy. Jak to u Was jest z dziewczynami?

Ja z racji wieku, bo mam 21 lat dziewczyny strasznie mi się podobają. Nie masturbuję się, uprawiam sport, dbam o siebie w miarę możliwości, a przede wszystkim staram się poznawać dziewczyny.

I przyznam się przychodzi mi to ciężko... Śmigam na dyskoteki, poznaję w autobusie, cokolwiek... na uczelni... i zazwyczaj jest tak, że czasami umówię się na randkę, potem drugą, a dalej odpuszczam. Czasami mi nie zależy.
Z dziewczynami, które mi się najbardziej podobały zawsze mi nie wychodziło. Nie wiem...

Może to dlatego, że mogę przekazać chorobę moim dzieciom czyni mnie bezwartościowym, może różne kompleksy, choroba... ogólnie... przytłacza mnie to wszystko i na dłuższą metę nie mogę dać rady. Boję się odrzucenia. Choroba strasznie zaniża moje poczucie wartości, w dodatku mam trochę syndrom dda. Nie mogę tego wszystkiego rozkminić. Po prosu czuję że coś mi nie wychodzi, wiem o tym i chciałbym coś zrobić.

Jak to u Was jest?

Re: panowie, jak to u Was z dziewczynami?

: 20 sty 2014, 17:19
autor: cordo
tak myślałem, że słaby będzie odzew ze strony panów :razz:

kota, wszystko racja, ale nie o to mi chodziło.
kota pisze:widzę tu podejście, do jakiego sama się przyznaję - nie chcę być z nikim, bo samej jest mi najlepiej.
mi samemu nie jest najlepiej na chwilę obecną.
kota pisze: i dopiero teraz czuję się szczęśliwa, szanuję siebie i swój cenny czas, którego nie chcę marnować na kogoś z braku laku wybranego dla zapchania gdzieś swoich nieposkromionych emocji.
no właśnie to nie o to chodzi. sam również czuję się szczęśliwy, ale chciałbym mieć dziewczynę :wink:
kota pisze:apropo zaniżonego poczucia wartości - idź do psychologa,
byłem już u nie jednego, to nie jest takie proste. staram się robić co mogę.
kota pisze:zrozum, że my tutaj jesteśmy bardzo wartościowymi ludźmi
każdy jest wartościowym człowiekiem.

ja mam bardzo dobre życie, mam kolegów, koleżanki, itp itp itp... tylko tutaj o co innego się rozchodzi...

Re: panowie, jak to u Was z dziewczynami?

: 20 sty 2014, 17:46
autor: cordo
kota pisze:ja dobrze radzę, zajmij swój czas najlepiej, jak możesz.
no dobra, fajnie :wink: dziękuję, ale nie chcę Twoich rad

Re: panowie, jak to u Was z dziewczynami?

: 20 sty 2014, 17:50
autor: cordo
ja wiem o tym, tylko przeczytaj poczatkowy post. pytam się panów jak to u nich jest z tym wszystkim i jak sobie radzą z podobnymi problemami do moich ;) i daj już spokoj bo szkoda mi czasu tak pisać i cytować i łapać za słowa jak to robisz.

Jak to u Was jest z dziewczynami?
Jak to u Was jest?

Re: panowie, jak to u Was z dziewczynami?

: 20 sty 2014, 18:01
autor: loczek
na forum sporo jest tematów, w którym ludzie opisują wypady na randki i radzenie sobie podczas nich z chorobą (co prawda kiedyś tylko pobieżnie przeleciałem temat, ale jak sobie przypomnę niektóre opisane tam akcje, to śmiać mi się chce :lol: )

Kota ma sporo racji pisząc, że jak całe życie podporządkowujesz szukaniu, to zaczyna bić od Ciebie desperacją i kobiety to widzą. Najlepiej zająć się czymś co lubisz, żeby kobiety widziały że masz swoje pasje i zajęcia.
Piszesz, że wychodzisz z domu i poznajesz dziewczyny, czyli nie jest źłe.

Co do tego, jak kobiety będą postrzegały Twoją chorobę, to już inna sprawa.

Re: panowie, jak to u Was z dziewczynami?

: 20 sty 2014, 18:09
autor: deth
ja lubie wysokie, a rozszerzone źrenice dostrzegam u niskich :| te wysokie pojechały do Mediolanu czy co :zastanawia: bo nie spotykam :|
Nie wiem czy mój wpis Ciebie pocieszy, bo mam 14 lat więcej i dalej szukam :E

Re: panowie, jak to u Was z dziewczynami?

: 20 sty 2014, 18:14
autor: cordo
loczek pisze:na forum sporo jest tematów, w którym ludzie opisują wypady na randki i radzenie sobie podczas nich z chorobą (co prawda kiedyś tylko pobieżnie przeleciałem temat, ale jak sobie przypomnę niektóre opisane tam akcje, to śmiać mi się chce )

Kota ma sporo racji pisząc, że jak całe życie podporządkowujesz szukaniu, to zaczyna bić od Ciebie desperacją i kobiety to widzą. Najlepiej zająć się czymś co lubisz, żeby kobiety widziały że masz swoje pasje i zajęcia.
Piszesz, że wychodzisz z domu i poznajesz dziewczyny, czyli nie jest źłe.

Co do tego, jak kobiety będą postrzegały Twoją chorobę, to już inna sprawa.
no właśnie na taką odpowiedź liczyłem.

zdaję sobie sprawę z tego, że szukanie na siłę to nie szukanie i bycie 'potrzebującym', 'needy' po prostu obniża wartość faceta w oczach kobiet. Posiadanie pasji, zainteresowań jest bardzo ważne w budowaniu poczucia wartości, gry wewnętrznej. Staram się właśnie być sobą, czuć dobrze ze samym sobą. Ale czasami... No właśnie czasami po prostu spotyka się taką jedną z ładniejszych dziewczyn, na których nam zależy, umawiam się na randkę, potem drugie spotkanie, pojawia się ta chemia, trzecie spotkanie... i coś nie gra z mojej strony... coś pęka we mnie. Miałem już tak 3 razy.
Boję się odrzucenia, tych pytań dziewczyny o chorobę i w ogóle. Tego, że na tle innych facetów czuję się po prostu gorszy. Ktoś powie, że mam charakter, że przeżyłem tyle i tyle, że osobowość, ale to nie zmienia faktu tego, że jestem chory i mogę przekazać moją chorobę i mogę chorować w przyszłości.
loczek pisze:Co do tego, jak kobiety będą postrzegały Twoją chorobę, to już inna sprawa.
No właśnie, jak u Was kobiety postrzegają chorobę?
kota pisze:mam na nazwisko Marek, już lepiej?
widzę, że uparta jesteś :E

Re: panowie, jak to u Was z dziewczynami?

: 20 sty 2014, 19:21
autor: Robertos
strach jest najgorszy... paraliżuje i powoduje, że człowiek robi krok w tył, do swojej bezpiecznej przystani - samotności...

ja mialem dużo szczęścia, poznałem swoją dziewczynę kiedy byłem w remisji, ale od początku sygnalizowałem, że choruję;
o dziwo <a na szczęście dla mnie> nie uciekła pomimo, że znała tę chorobę.

Przyszło zaostrzenie a ona nadal była przy mnie...
Konieczna była operacja, teraz dochodzę do siebie, też jest przy mnie. Wspiera mnie, podpowiada w rehabilitacji, karci jak za bardzo sobie folguję i nie uważam na siebie, ale to Jej takie "zboczenie zawodowe" pewnie :wink: bo jest po fizjoterapii.

rozumiem co masz na myśli cordo, to strach przed przyszłością, przed litowaniem się tej drugiej strony nad Tobą, nad tym, że pomimo że jesteś facetem czasem będziesz musiał męską dumę schować do kieszeni i pokazać słabszą stronę...
ja tak miałem...
na szczęście moja Miła nie odpuściła i wykazała się duuużą cierpliwością i taktem :razz:

Moja Kinia mówi, że nie wiadomo jak długo jest się zdrowym, że choroba to nie powód by się izolować i rezygnować z kogoś na kim nam zależy...

Jesteś jeszcze młody, więc się nie martw, ale spróbuj może przełamać swój lęk "trzech randek i koniec" i zaryzykuj ;)
Jeśli się nie uda, to trudno, zyskasz choć "doświadczenie życiowe"

Re: panowie, jak to u Was z dziewczynami?

: 20 sty 2014, 20:43
autor: loczek
Corleone pisze:loczek napisał/a:


Kota ma sporo racji pisząc, że jak całe życie podporządkowujesz szukaniu, to zaczyna bić od Ciebie desperacją i kobiety to widzą. Najlepiej zająć się czymś co lubisz, żeby kobiety widziały że masz swoje pasje i zajęcia.
Piszesz, że wychodzisz z domu i poznajesz dziewczyny, czyli nie jest źłe.


Też nie. Zajęcie się czymś żeby kobiety widziały to już desperacja. Po to ma się czymś zajmować żeby kobiety widziały? Czy da się być bardziej zdesperowanym? :D Chyba nie :)

zająć się czymś, żeby mieć co w życiu robić, a nie czekać cały czas bezsensownie kiedy królewna się pojawi.

Re: panowie, jak to u Was z dziewczynami?

: 20 sty 2014, 23:58
autor: cordo
wywiązała się jakaś niepotrzebna dyskusja, chciałem tylko dowiedzieć się jak u Was panowie wygląda sytuacji z kobietami, po prostu, ogólnie, tak jak mi to odpisał Robertos, Torvik... a nie jakieś filozofowanie (jak ktoś chce filozofować to na forum racjonalisty niech idzie), bo nie o to chodzi

Re: panowie, jak to u Was z dziewczynami?

: 15 mar 2014, 21:15
autor: ewka555
Jeżeli moge napisać tu coś o sobie, mój chłopak powiedział mi o swojej chorobie dopiero po prawie pół roku bycia razem kiedy już oboje na dobre zaangażowalismy się w związek.

Re: panowie, jak to u Was z dziewczynami?

: 21 mar 2014, 00:50
autor: Anuśka
I ja tez mogę coś powiedzieć? ;)
Kobiety maja takie same obawy. Chodzi o to by być sobą i nie bać się mówić o swojej chorobie. Jeśli to "ta" osoba, to zaakceptuje Cię takiego jakim jesteś.
Poczuj w sobie siłę, że masz w sobie moc, by żyć z ta chorobą. Pomyśl :"Nie każdy tak dobrze sobie radzi jak ja mając taka uciążliwą dolegliwość:) Jestem super!!!" :)
Powodzenia
P.S. Polecam książkę "Potęga podświadomości" Joseph'a Murphy'ego

Re: panowie, jak to u Was z dziewczynami?

: 19 lis 2014, 18:33
autor: obyty.z.cu
cordo pisze: chciałem tylko dowiedzieć się jak u Was panowie wygląda sytuacji z kobietami, po prostu, ogólnie,
74-latek przez internet poznał 78-latkę. "Przyjechała i go okradła"
http://www.tvn24.pl/wroclaw,44/74-latek ... 90218.html
wniosek jest jeden,z kobietami trudno jest bez względu na wiek :wink:

Re: panowie, jak to u Was z dziewczynami?

: 08 kwie 2015, 16:45
autor: cordo
Minął ponad rok odkąd założyłem ten wątek i nadal nic się nie zmieniło w tej kwestii. Te problemy, które opisywałem w pierwszym poście są bliskie wielu facetom, którzy chorują na colitis, więc proszę,aby niektóre osoby znowu nie snuły swoich pseudointelektualnych, filozoficznych teorii, że można wszystko itd...
Wiele próbowałem i inni też, spotkałem się z odrzuceniem, doszedłem do wniosku, że nie jestem normalny tak jak inni faceci.

Przede wszystkim choroba powoduje u mnie większe lub mniejsze patologie, leki, szpitale, a co za tym idzie poczucie niskiej wartości, niską pewność siebie. W dodatku poznałem parę panów chorych na colitis i również mają te same problemy, które opisałem. To wszystko jest normalne, naturalne, że my faceci cudaki mamy problemy stworzyć związek ze zdrową osobą. Jest to smutne, ale prawdziwe. Coraz bardziej przekonuje mnie myśl, że po prostu ewolucja dba o to, aby moje geny nie przeszły dalej...

Re: panowie, jak to u Was z dziewczynami?

: 08 kwie 2015, 16:59
autor: chrzanovy
Mówi się, że miłość przychodzi sama... nie wierzę w to za bardzo.
A wlasnie tak jest. Olej to zostaw. Na sile nic nie znajdziesz. Jak na przyjść to przyjdzie