Ciąża i zaostrzenie CU, moja historia

wszystkie obawy i rady związane z przebiegiem ciąży

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

Zablokowany
Mamcia
Specjalista od Spraw medycznych
Posty: 10316
Rejestracja: 04 mar 2004, 16:08
Choroba: CD u dziecka
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Ciąża i zaostrzenie CU, moja historia

Post autor: Mamcia » 01 gru 2012, 20:50

Nie wiem kto przepisał. Dziś było spotkanie w Krakowie od ciebie to niespełna 70 km. Mogłaś wziąć papiery i dorwać lekarzy z prośbą o konsultację. Poza tym podejrzenie cukrzycy ciążowej, to jeszcze nie cukrzyca. Oczywiście kontrola glikemii jest ważna, ale stan jelita również.
Przyłacz się do Towarzystwa J-elita. Działamy dla waszego dobra, ale bez Waszej pomocy niewiele zrobimy.

Awatar użytkownika
Natuśka
Ekspert ✿✿
Posty: 5135
Rejestracja: 29 kwie 2009, 12:58
Choroba: CD
województwo: małopolskie
miasto: Kraków
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Ciąża i zaostrzenie CU, moja historia

Post autor: Natuśka » 01 gru 2012, 21:58

Madelka pisze: jeszcze ta cukrzyca ciążowa.
Ona jest zdiagnozowana czy podejrzewana?
Na zawsze razem... :*

Podpisano:Twój Crohn :flowers:

Aktualnie: Szczęśliwsza, bo krótsza :smile: + Methypred 8 mg na jelita, Humira na stawy.
W planach : Realizacja punktu 2 :E

1. 19.11.2012- hemikolektomia prawostronna metodą laparoskopową :D
2. Normalne życie...
3. ZZSK mam, ale nikomu nie oddam :razz:

Awatar użytkownika
Madelka
Początkujący ✽✽
Posty: 60
Rejestracja: 27 sty 2012, 12:46
Choroba: CU
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Tarnów

Re: Ciąża i zaostrzenie CU, moja historia

Post autor: Madelka » 04 gru 2012, 13:16

zdiagnozowana, na razie sama dieta. diabetolog chce wiedziec czy bez insuliny sie da obejsc.
jutro dzwonie do mojej gastrolog.

niestety nie kazdemu jest latwo jechac na takie spotkania

[ Dodano: 07-12-2012 ]
Jestem w szpitalu. Dzis drugi dzien wlewek doodbytniczych. Zobaczymy co dalej bedzie. Jak ja razie bole jelit ustaly i troche poprawila sie konsystencja stolcow i jest ich mniej. Tutejsi leiarze robili kosultacje z moja lekarka ze slaska. Zobaczymy co bedzie dalej i ile tu jeszcze poleze
Asamax 500mg 2x2, Aza 75mg/dobe, Proursan 250mg 1x1

REMISJA!!

Lady Thatcher
Debiutant ✽
Posty: 3
Rejestracja: 13 gru 2005, 14:50
Choroba: nie ustalono
Lokalizacja: Cegłów
Kontakt:

Re: Ciąża i zaostrzenie CU, moja historia

Post autor: Lady Thatcher » 30 gru 2012, 21:04

ciążą i zaostrzenie? oto moja historia, która nadal trwa....
w czerwcu po 2 latach spokoju przyszło małe zaostrzenie - nie potrzebna była hospitalizacja, dostałam Asamax i minęło.
W lipcu zaszłam w ciążę i się zaczęło...
W sierpniu przyszła biegunka z krwią - gastroenterolog przepisał mi znów asamax - tabletki 2mg/dzien) i czopki. Czopkow nie brałam, bo przyjmowanie ich jest dla mnie bardzo bolesne. Po kilku tygodniach przyjmowania tabletek niewiele sie poprawiło, więc stwierdziłam, ze trzeba sie zmusić i do czopków więc zaczełam je przyjmowac wg zaleceń (1 na noc). Z każdym było coraz gorzej - z ok 5 stolców dziennie przeszłam na 15, duzo krwi, ból brzucha, nie mogłam spać. Poszłam wiec szybko do lekarza rodzinnego, który dał mi skierowanie do szpitala.
Pojechałam do najbliższego - Międzyleskiego Szpitala Specjalistycznego w Warszawie. Tam, po 9 godzinach na izbie przyjęć, w czasie ktorych dostałam dwie kroplowki i zrobiono mi badania krwi, otrzymałam informację, że "oddział wewnętrzny nie bawi się w CU, szczególnie, że jest Pani w ciąży" i kazano mi iść do gastroenterologa, żeby on coś poradził. Szybko się zapisałam, poszłam na wizytę, zaczęłam opowiadać o co chodzi i... od razu dostałam skierowanie do szpitala, bo on "bez badań nic nie zrobi". Skierowanie dostalam na Oddział Gastroenerologii w Centrum Onkologii w Warszawie (na ul. Roentgena). Po paru dniach czekania na odpowiedz (ponieważ lekarz odpowiedzialny za przyjęcia był na zwolnieniu) zawiadomili mnie, że nie przyjmą mnie "dla mojego dobra", ponieważ nie mają oddziału położniczego - gdyby działo się coś z dzieckiem. Miałam się z tym skierowaniem zgłosić do szpitala MSWiA, ponieważ tam mają oba oddziały.
Zadzwoniłam zatem na oddział wewnętrzny i przesłałam im faksem moją dokumentację.
Po 2-3 dniach uzyskałam informację, że przyjmą mnie "gdy zwolni się miejsce". Dzwoniłam więc przez jakieś 3 tygodnie, ale ciągle mi mówiono "niestety nie ma miejsc, nie wiadomo, kiedy coś się zwolni".
W międzyczasie skończyła mi się biegunka (po odstawieniu leków...) więc już nie dzwoniłam. Jednak po ok miesiącu - znów zaostrzenie, krew, jakieś wielkie skrzepy.
Pojechałam więc do szpitala - po południu, bo myślałam, że będzie mniej ludzi i łatwiej będzie się dostać. Z SORu odesłano mnie na oddział wewnętrzny, bo to ich sprawa. Tam pielęgniarka odesłałą mnie na rozmowę z lekarzem dyżurnym (normalny czas pracy juz się skończył i nie było już przyjęć). Lekarz przejrzaqł moje stare wyniki, popatrzył na mnie i stwierdził, że jego zdaniem mój stan jest za dobry na hospitalizację, że specjalista powinien po prostu przepisać mi silniejsze leki. Zlitował się nade mną i zaprowadził mnie do kolegi, który właśnie przyjmował w przychodni, zeby tamten wystawił mi receptę. Jednak stwierdził, ze potrzebne są badania i powinni mnie położyć na 2-3 dni. Lekarz dyżurny powiedział, żebym przyszła nastęnego dnia i mnie przyjmą.
Następnego dnia zjawiłam się z rzeczami i skierowaniem, z nadzieją, że w końcu mnie przyjmą i ta gehenna się skończy.
W sekretariacie zostałam potraktowana... dość niemiło. Miałam wrażenie, że sekretarka oraz lekarka pamiętają moją dokumentację. Usłyszałam też, że "specjalnie czekałam, aż mi się pogorszy, żeby mnie do szpitala przyjeli, zamiast do specjalisty iść". I że nie ma miejsc - mam się zgłosić po weekendzie. To było w ten piątek. Jutro jest poniedziałek i znów tam jadę. Mam nadzieję, że w końcu mnie przyjmą i dostanę odpowiednie leki.
Ale fakt, że ciężarna jest tak traktowana, przerzucana jak zgniłe jajo, z którym nikt nie chce mieć do czynienia, jest straszny.

Jestem teraz w 5 miesiącu, wg USG moja córeczka jest zdrowa i świetnie się rozwija. Codziennie czuje jej ruchy i nie mogę się doczekać, aby powitać ją na świecie. O ile bardziej mogłabym się cieszyć tym czasem razem z moim narzeczonym, gdybym od kilku miesięcy nie miała zaostrzenia...
sram na CU ;)

Awatar użytkownika
Truskawka
Aktywny ✽✽✽
Posty: 739
Rejestracja: 20 lip 2011, 16:01
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Poznań

Re: Ciąża i zaostrzenie CU, moja historia

Post autor: Truskawka » 31 gru 2012, 12:31

Witaj Lady Thatcher:) To straszne co piszesz...współczuję bardzo:)
Trzymam kciuki i daj znać co u Ciebie:)
Truskawka:)

Obrazek

Awatar użytkownika
kafka
Początkujący ✽✽
Posty: 429
Rejestracja: 18 lut 2010, 15:15
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków

Re: Ciąża i zaostrzenie CU, moja historia

Post autor: kafka » 31 gru 2012, 13:23

Niestety zgodzę się, że ciężarne kobiety z NZJ traktuje się, jak to dobitnie określiła Lady, jak zgniłe jajo. Też tego doświadczyłam, ale na szczęście mój stan był o niebo lepszy. Trzymam więc za Ciebie i dzieciątko kciuki i życzę wszystkiego dobrego.

Awatar użytkownika
Agu
Początkujący ✽✽
Posty: 140
Rejestracja: 23 wrz 2009, 23:43
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa/Dęblin
Kontakt:

:)

Post autor: Agu » 27 lip 2013, 22:51

W końcu udało mi się zaleźć jakiś realistyczny wątek na temat ciąży i naszych leków:) Jestem już w 22 tygodniu a od początku czytam tylko, że przy leku który biorę nie można zachodzic w ciążę;)
Azathioprinę biorę jakoś od 3 lat, nie mam żadnych obiajów chorobowych od tego czasu. Co do odporności to też jakoś nie jest źle.
Zaciekawiło mnie natomiast skąd taka rozbierzność informacji odnośnie AZA czy Imuranu. Mi lekarz na dzień dobry powiedział, że mogę brać ten lek również w ciąży. Przy pierwszej próbie z Imuranem miałam 19 lat, wiec może dlatego zapadło mi to głęboko w pamięć :wink: Mało się w głowę nie popukałam jak mi mówił o dzieciach :roll: Za to teraz bardzo mi się przydala ta informacja, bo najdziwniejsze rzeczy można przeczytać . Gdyby nie mój lekarz to bym pewnie umierała ze strachu.
A tak ja jestem zdrowa a mały bądź mała rozwija się wg lekarzy wzorowo:) Także pozdrawiam wszystkie mamy z NZJ:)
Obrazek

Horadoopka
Początkujący ✽✽
Posty: 288
Rejestracja: 29 wrz 2009, 11:49
Choroba: CU
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: z tamtąd

Re: Ciąża i zaostrzenie CU, moja historia

Post autor: Horadoopka » 29 lip 2013, 16:06

w zajezdni cięzarówek dokładnie opisałam moją historię, a tu w skrócie-
po 2 latach kompletnej remisji, a w 5. m-cu ciązu - nagłe zaostrzenie, prawie dwa miesiące codziennego krwawienia z dupencji. Dostałam sterydy (od 20mg w dół). teraz końcówka 8go m-ca, od 1,5 m-ca nie ma krwawienia, zeszłam juz do 5mg sterydów (w sumie dopiero kilka dni.. zobaczymy czy ta dawka wystarczy) plus pianka z mesalazyny 1g.
Czuję się ok, niestety córeczka za mało rośnie. Za tydzień sie okaze, czy trzeba bedzie ją wyciagnąć szybciej.

powodzenia wszystkim mamusiom!!!!!!!!!!!!!

[ Dodano: 29-07-2013 ]
ps. zelazo mam w normie (blisko minimum ale ok)
od poczatku ciąży przytyłam zaledwie 3kg...
Mała jest bardzo aktywna w brzuchu, więc tym sie pocieszam...
pianka dodupna salofalk raz dziennie

Obrazek
Hania <3 ur 22/08 <3

Zablokowany

Wróć do „Przebieg Ciąży”