Wszystko wskazuje na CU - moja dłuuuuu historia.

Miejsce dla wszystkich co mają ochotę prowadzić dziennik czy swój temat, opisując jak na co dzień zmagają się z chorobą.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Rafałłł
Debiutant ✽
Posty: 29
Rejestracja: 03 lut 2015, 17:47
Choroba: w trakcie diagnozy
województwo: podlaskie
Lokalizacja: Białystok

Re: Wszystko wskazuje na CU - moja dłuuuuu historia.

Post autor: Rafałłł » 10 mar 2015, 19:50

Dramat ...Wyniki odcinków jelita 2015.02.26 )

Miejsce pobrania Jelito kręte

Rozpoznanie patomorfologiczne : Błona śluzowa jelita cienkiego bez istotnych zmian.

Miejsce pobrania: Wstępnica , Poprzecznica , Zastępnica .

Rozpoznanie patomorfologiczne : Błona śluzowa jelita grubego bez isttonych zmian .

Miejsce pobrania : Esica + Odbytnica.

Rozpoznanie patomorfologiczne : Błona śluzowa jelita grubego z niewielkimi obrzękami i obecnością wyborczyn .

------------------------------------------------------------------------------------------------

Pierwsze badanie w szpitalu styczeń 2015.01.12.
Obraz mikroskopowy odpowiada mikroskopowemu kolegenowemu zapalenia jelita grubego. "

Głowa mi siada już od tego wszystkiego bo lekarz powiedział że już sam nie wie czy to mikroskopowe zapalenie jelita (Kolagenowe zapalenie jelita )
Czy owrzodzenie jelita grubego ....Miał ktoś podobną sytuacje ????

GRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRR
Walcz by wygrywać...

Jacekx
Znawca ❃❃
Posty: 2717
Rejestracja: 29 lip 2006, 21:24
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Wszystko wskazuje na CU - moja dłuuuuu historia.

Post autor: Jacekx » 10 mar 2015, 20:51

A co z tego gdyby... gdyby było CU...?

Nie życzę ale powtórzę ... co z tego ?

Nie należy tak podchodzić do sprawy... należy spróbować opanować swoje nerwy i wrócić do wymuszonej ale spokojnej głowy :idea:
Nie jest łatwo a załamki przychodzą i odchodzą :wink:

Ja , żyję z CU 11 lat i wiem, że są też fajne chwile i trzeba je max przeżywać.
Należy , życ jak najlepiej można a, że z krzyżem to taki nasz los ...
Upadnę i podniosę się i tak dalej ... aż do końca.

Obyty_z _Cu ( ponad 30 lat z CU ) też to zapewne potwierdzi.
W przerwie pomimo kłopotów trzeba trochę dać sobie oddechu: kontakt z przyrodą, dobra książka, wzruszający film itp...
czy np trochę zdjęć dla poprawy nastroju...
http://crohn.home.pl/forum/viewtopic.ph ... c&start=30
Pozdrawiam i trzymam kciuki.
26.03.2015

zdjęcia dla nastroju deth przenióśł
http://crohn.home.pl/forum/viewtopic.ph ... 506#400506
Ostatnio zmieniony 15 kwie 2016, 14:24 przez Jacekx, łącznie zmieniany 2 razy.

Awatar użytkownika
Rafałłł
Debiutant ✽
Posty: 29
Rejestracja: 03 lut 2015, 17:47
Choroba: w trakcie diagnozy
województwo: podlaskie
Lokalizacja: Białystok

Re: Wszystko wskazuje na CU - moja dłuuuuu historia.

Post autor: Rafałłł » 11 mar 2015, 09:05

Jacekx, Hejka , jeśli będzie CU to nic na to nie poradzę....Ogólnie też tak podejrzewam bo od paru dobrych lat miałem często biegunki po zjedzeniu różnych potraw a czasem w ogóle nie miałem...Martwi mnie tylko to że diagnoza wciąż nie znana a latam non stop od lekarza do lekarza zrobiłem już masę badań wszystko prywatnie bo czekać w kolejce to można się nie doczekać ...
Walcz by wygrywać...

mef
Debiutant ✽
Posty: 1
Rejestracja: 15 kwie 2016, 10:17
Choroba: w trakcie diagnozy
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Gniezno

Re: Wszystko wskazuje na CU - moja dłuuuuu historia.

Post autor: mef » 15 kwie 2016, 10:18

Współczuję... Życzę zdrowia!

Awatar użytkownika
Luki36
Aktywny ✽✽✽
Posty: 662
Rejestracja: 11 lip 2013, 11:32
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie

Re: Wszystko wskazuje na CU - moja dłuuuuu historia.

Post autor: Luki36 » 18 sty 2017, 09:19

Hejka.
Sorki ,ze marudze, ale nie mam komu :(
Od jakiegoś czasu , jak piałem w innym temacie, nie biorę leków (wcześniej brałem Asamax, ale po jakimś czasie, teraz nie pamietam ale może pół roku , lekarz mi to odstawił).
Przez ostatnie miesiące, choć w sumie tak po prawdzie to może dłużej, dziwnie ten mój układ pokarmowy działa. Tzn. Czasem jakie wzdęcia pojedzeniu, czasem więcej gazów, czasem rozwolnienie, bez jakiegoś większego powodu (ale i one sie zdarzają , także u zdrowych ).
Nie ograniczam sie w niczym: alko często, słodycze, smażone, itp.
Jednak tydzień temu, jak codzień siedziałem sobie w pracy i wsuwałem, to jabłko, to zaraz kanapkę, potem coś słodkiego i jakoś o13 , zaczął mnie boleć albo góra jelit albo żołądek. No dobra myślę, zdarza się, takczasem miewalem, jak jakieś złe połączenie dałem. Siedziałem do końca pracy, brzuch troche lepiej, ale gdy wróciłem do domu, zjadłem obiad i jakoś tak niby mdłości + spore wzdęcia (większe niż zwykle miewałem) . U mnie to jakoś tak dziwnie działą, że jak mam cos z brzuchem, to od razu psycha siada :( Więc nastrój od razu spadł. Kolejny dzień , podobnie to poprzedniego. Tzn. Nie było rozwolnień, ale nadal wzdęcia, jakieś mdłości i złe samopoczucie. W piątek, z rana , jakieś kurcze jelit i rozwonienie, najpierw rzadkie, a potem co godzinę gdzieś, praktycznie , jak szedłem do WC, to jakby kran odkręcić. Nie że mnie jakoś jelita męczyły mocno, ale wkurzające takie wizyty.
Zastosowałem Smecte, jakieś suchary, od razu odstawiłem słodycze oraz jedzenia mniej. Dodatkowo jadłem sobie kompot z jagód. Kupiłemtakże Lactoral IDB ( czy jakiś tak), bo przeczytałem, że przy biegunkach, dobrze dorzucić jakiś probiotyk.
Sobota, z rańca juz w miare normalne wypróżnienie, ale cały czas, jakoś dziwnie te jelita mi pracują.
Dodatkowo, meeega osłabienie w sobotę. Tzn. Nie chciało sie wstawać , a potem w ciągu dnia, brak energii i chęci. Ale oczywiście jakoś funkcjonowałem.
Niedziela podobnie z rana. Wypróżnienie raz, ale na zasadzie, że początek kupki twardszy, a koniec luźny. Jak tak patrzyłem czasem na papier, to żadnej krwi, czy cos w ten deseń nie było widać. Nie wiem, jak wygląda ten śluż w kupie, co nieraz się o tym czyta, ale przy rzadkiej kupie, to w sumie ciężko stwierdzić. Ale raczej bez śluzu też.
Poniedziałek i wtorek. Nadal nie jem słodyczy. Nadal łykam Lactoral i mniej jem. Zmieniłem pieczywo na czarne, ale nie wiem ,czy to dobry pomysł. Rano , tak jak pisałem wyżej, jak sie budze, do np. jak jet 5 rano, to jakoś myślę o tym brzuchu , że zaraz będzie mnie męczył. On sie uaktywnia jakby i , najpierw gazy przez kilka minut, by ostatecznie zmusić mnie do WC. Nie boi tam nic jakoś mocno, ale musze się wypróżnić. Kupa tak jak pisałem wyżej, najpierw trwardsza, a pod koniec przechodzi w rzadką. W ciągu dnia mamrozwaloną psychę, bo coraz więcej myślę o tych jelitach. Niby czekam kiedy samo przejdzie i mam nadzieję ,że sie jakoś samo wyciszy. W ciągu dnia, doszła duż ilość gazów. Zwłaszcza od godziny 13-22 . Tak jakby jelita jakoś źle funkcjonowały. Apetyt duuużo mniejszy niż przed tygodniem (wtedy był spory i jadłem co sie dało). Gazy na szczęście w miarę bezwonne, więc seradzę, ale to też wkurza (może od czarnego pieczywa? Może ten Lactoral jakoś takna mnie działa (wiecej bakterii itp. ?? ) . Sam nie wiem.
I znowu zaczynam wpadac w jakąś taką pętę. Taki dzień świstaka. Rano jak sie budzę, to dosyć szybko poddenerwowanie. Potem kibelek (ale dziś nap, byłemjuz dwa razy: pierwsze wypróżnienie kupa z twarszej do rzdszej, ale po godinie, gdy myślałem ,że gazy, to usiadłem na kibelu, a tam znowu jakby kran odkręcił - bez jakiś bóli brzucha, ot tak po prostu - wyrzucenie dawki sraczki ;) )
I tak siedzę kolejny dień i zastanawiam się....co robić. Z checią bym jeszcze przeczekał i liczę ,że moż ejakoś samo przejdzie. Jakoś sobie tłumaczę, że to może jakaś jelitówka była, czy coś, albo przesadziłem tydzień temu z żarciem i teraz jeita sie nie moga uspokoić. ...
Temperatury nie mam. Jakiś dolegliwości poza rozwolnieniami tez raczej nie (oczywiście dziwna praca jelit jest i te gazy ) .

Jak juz tak sie rozpiałem, to lece dalej... :)
W ciągu ostatniego roku , zauważyłem ,ze dziwnie , bez jakieś konkretnej przyczyny, kręgosłup sie odezwał. Tzn. jakaś sztywność (zwłasza rano) oraz bóle . Raz w donej części, potem w piersiowej. Chodiłem na masaże, jakoś niewiele pomogły, ale w końcu po kilku dygodniach , samo się uspokoiło. Nie jest idealnie, ale duuużo lepiej niż było.
Zacząłem sobie dodatkowo więc ćwiczyć. Pompki, hantle. Sylwetka coraz lepsza, aż w końcu przesadziłem chyba i siadł lewy łokieć. Tu nie doszukuję sie jakiś innych przyczyn. Diagnoza :łokieć tenisisty i blokada w staw. Coś pomogło, ale nie na tyle ,że żeby nie bolał łokieć. Tzn w normanym funkcjonowaniu juz nie przeszkadza, ale po wysiłku i obciazeniu, znowu boli, choć nie tak, jak kiedyś.

Jeśli komuś sie będzie chciało to przeczytać, a co więcej, znajdzie chęci, by odpisać, byłbym wdzięczny :)
Nie bardzo wiem, co robić? Tzn. z jednej strony, domylam ię ,że może być nadal coś nie tak z jelitami (w sumie na pewno cs jest nie tak, bo skąd te objawy ostatnich dni..) , ale nadal czekam , aż się uspokoi :smutny:
Kolonoskopie miałem 2 robione. Ostatnią , co w miarę pokazał, że to raczej CU u mnie - w lipcu 2013 r.
Nie spieszno mi na kolejną - nie ukrywam. :smutny:
Nie lubie chodzić do lekarzy, nie ukrywam. U mnie w miecie, to jakoś internistom za bardzo nie wierzę, że cos pomogą. Ewentualnie wizyta w Szczecinie np. U tego dr. Marlicza, co u niego sie leczyłem.

Kurdę, poradźcie coś? Jak to wygląda wg wAs na dzięń dzisiejszy? I dlaczego tak siada psychika od tego brzucha ? Może ja tak mam tylko... Dodatkowo miałem epizody depresji w swoim życiu (łącznie z psychiatrą + leki) i cholernie się boję, by znowu jakoś się nie uaktywniła, przez te dolegliwość jelitowe.
Jak cofnę sie pamięcią wstecz, to kiedyś bardziej mnie bolał si skręcał brzuch, jeszcze gorzej było . Dlatego , mimo ,ze nie jest dobrze, jakoś sobie też tłumaczę, że nie ma tragedii, da się funkcjonować i poczekam jeszcze kolejny dzień....
E. Dodam tylko, e jeszcze mam często takie uczuczcie jakby pieczenia języka. Nie jest to bolesne i już sie przyzwyczaiłem, ale dziwne w sumie. Długo to mam. Raczej nigdy rano i raczej jet to związane z jedzeniem, tzn, jak cos zjem, to jakby to wówczas się odzywa. Wcześniej w ostaniach latach też to miałem, ale jakby w ostatnim tygodniu ciut bardziej ( albo kurde, po prostu więcej o tym wszystkim myślę...)
Aha i jakby tak cieplej sie w twarz robi czasem i uszy czerwone, ale to może też nie od jeit, nie wiem.
Pozdro
Na razie, bez leków

Awatar użytkownika
Luki36
Aktywny ✽✽✽
Posty: 662
Rejestracja: 11 lip 2013, 11:32
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie

Re: Wszystko wskazuje na CU - moja dłuuuuu historia.

Post autor: Luki36 » 18 sty 2017, 12:42

Są dwa podobne moje tematy, ale tamten jest w Izbie przyjeć, więc wklejam swoj dzisiejszy post i tutaj :)

Hejka.
Sorki ,ze marudze, ale nie mam komu :(
Od jakiegoś czasu , jak piałem w innym temacie, nie biorę leków (wcześniej brałem Asamax, ale po jakimś czasie, teraz nie pamietam ale może pół roku , lekarz mi to odstawił).
Przez ostatnie miesiące, choć w sumie tak po prawdzie to może dłużej, dziwnie ten mój układ pokarmowy działa. Tzn. Czasem jakie wzdęcia pojedzeniu, czasem więcej gazów, czasem rozwolnienie, bez jakiegoś większego powodu (ale i one sie zdarzają , także u zdrowych ).
Nie ograniczam sie w niczym: alko często, słodycze, smażone, itp.
Jednak tydzień temu, jak codzień siedziałem sobie w pracy i wsuwałem, to jabłko, to zaraz kanapkę, potem coś słodkiego i jakoś o13 , zaczął mnie boleć albo góra jelit albo żołądek. No dobra myślę, zdarza się, takczasem miewalem, jak jakieś złe połączenie dałem. Siedziałem do końca pracy, brzuch troche lepiej, ale gdy wróciłem do domu, zjadłem obiad i jakoś tak niby mdłości + spore wzdęcia (większe niż zwykle miewałem) . U mnie to jakoś tak dziwnie działą, że jak mam cos z brzuchem, to od razu psycha siada :( Więc nastrój od razu spadł. Kolejny dzień , podobnie to poprzedniego. Tzn. Nie było rozwolnień, ale nadal wzdęcia, jakieś mdłości i złe samopoczucie. W piątek, z rana , jakieś kurcze jelit i rozwonienie, najpierw rzadkie, a potem co godzinę gdzieś, praktycznie , jak szedłem do WC, to jakby kran odkręcić. Nie że mnie jakoś jelita męczyły mocno, ale wkurzające takie wizyty.
Zastosowałem Smecte, jakieś suchary, od razu odstawiłem słodycze oraz jedzenia mniej. Dodatkowo jadłem sobie kompot z jagód. Kupiłemtakże Lactoral IDB ( czy jakiś tak), bo przeczytałem, że przy biegunkach, dobrze dorzucić jakiś probiotyk.
Sobota, z rańca juz w miare normalne wypróżnienie, ale cały czas, jakoś dziwnie te jelita mi pracują.
Dodatkowo, meeega osłabienie w sobotę. Tzn. Nie chciało sie wstawać , a potem w ciągu dnia, brak energii i chęci. Ale oczywiście jakoś funkcjonowałem.
Niedziela podobnie z rana. Wypróżnienie raz, ale na zasadzie, że początek kupki twardszy, a koniec luźny. Jak tak patrzyłem czasem na papier, to żadnej krwi, czy cos w ten deseń nie było widać. Nie wiem, jak wygląda ten śluż w kupie, co nieraz się o tym czyta, ale przy rzadkiej kupie, to w sumie ciężko stwierdzić. Ale raczej bez śluzu też.
Poniedziałek i wtorek. Nadal nie jem słodyczy. Nadal łykam Lactoral i mniej jem. Zmieniłem pieczywo na czarne, ale nie wiem ,czy to dobry pomysł. Rano , tak jak pisałem wyżej, jak sie budze, do np. jak jet 5 rano, to jakoś myślę o tym brzuchu , że zaraz będzie mnie męczył. On sie uaktywnia jakby i , najpierw gazy przez kilka minut, by ostatecznie zmusić mnie do WC. Nie boi tam nic jakoś mocno, ale musze się wypróżnić. Kupa tak jak pisałem wyżej, najpierw trwardsza, a pod koniec przechodzi w rzadką. W ciągu dnia mamrozwaloną psychę, bo coraz więcej myślę o tych jelitach. Niby czekam kiedy samo przejdzie i mam nadzieję ,że sie jakoś samo wyciszy. W ciągu dnia, doszła duż ilość gazów. Zwłaszcza od godziny 13-22 . Tak jakby jelita jakoś źle funkcjonowały. Apetyt duuużo mniejszy niż przed tygodniem (wtedy był spory i jadłem co sie dało). Gazy na szczęście w miarę bezwonne, więc seradzę, ale to też wkurza (może od czarnego pieczywa? Może ten Lactoral jakoś takna mnie działa (wiecej bakterii itp. ?? ) . Sam nie wiem.
I znowu zaczynam wpadac w jakąś taką pętę. Taki dzień świstaka. Rano jak sie budzę, to dosyć szybko poddenerwowanie. Potem kibelek (ale dziś nap, byłemjuz dwa razy: pierwsze wypróżnienie kupa z twarszej do rzdszej, ale po godinie, gdy myślałem ,że gazy, to usiadłem na kibelu, a tam znowu jakby kran odkręcił - bez jakiś bóli brzucha, ot tak po prostu - wyrzucenie dawki sraczki ;) )
I tak siedzę kolejny dień i zastanawiam się....co robić. Z checią bym jeszcze przeczekał i liczę ,że moż ejakoś samo przejdzie. Jakoś sobie tłumaczę, że to może jakaś jelitówka była, czy coś, albo przesadziłem tydzień temu z żarciem i teraz jeita sie nie moga uspokoić. ...
Temperatury nie mam. Jakiś dolegliwości poza rozwolnieniami tez raczej nie (oczywiście dziwna praca jelit jest i te gazy ) .

Jak juz tak sie rozpiałem, to lece dalej... :)
W ciągu ostatniego roku , zauważyłem ,ze dziwnie , bez jakieś konkretnej przyczyny, kręgosłup sie odezwał. Tzn. jakaś sztywność (zwłasza rano) oraz bóle . Raz w donej części, potem w piersiowej. Chodiłem na masaże, jakoś niewiele pomogły, ale w końcu po kilku dygodniach , samo się uspokoiło. Nie jest idealnie, ale duuużo lepiej niż było.
Zacząłem sobie dodatkowo więc ćwiczyć. Pompki, hantle. Sylwetka coraz lepsza, aż w końcu przesadziłem chyba i siadł lewy łokieć. Tu nie doszukuję sie jakiś innych przyczyn. Diagnoza :łokieć tenisisty i blokada w staw. Coś pomogło, ale nie na tyle ,że żeby nie bolał łokieć. Tzn w normanym funkcjonowaniu juz nie przeszkadza, ale po wysiłku i obciazeniu, znowu boli, choć nie tak, jak kiedyś.

Jeśli komuś sie będzie chciało to przeczytać, a co więcej, znajdzie chęci, by odpisać, byłbym wdzięczny :)
Nie bardzo wiem, co robić? Tzn. z jednej strony, domylam ię ,że może być nadal coś nie tak z jelitami (w sumie na pewno cs jest nie tak, bo skąd te objawy ostatnich dni..) , ale nadal czekam , aż się uspokoi :smutny:
Kolonoskopie miałem 2 robione. Ostatnią , co w miarę pokazał, że to raczej CU u mnie - w lipcu 2013 r.
Nie spieszno mi na kolejną - nie ukrywam. :smutny:
Nie lubie chodzić do lekarzy, nie ukrywam. U mnie w miecie, to jakoś internistom za bardzo nie wierzę, że cos pomogą. Ewentualnie wizyta w Szczecinie np. U tego dr. Marlicza, co u niego sie leczyłem.

Kurdę, poradźcie coś? Jak to wygląda wg wAs na dzięń dzisiejszy? I dlaczego tak siada psychika od tego brzucha ? Może ja tak mam tylko... Dodatkowo miałem epizody depresji w swoim życiu (łącznie z psychiatrą + leki) i cholernie się boję, by znowu jakoś się nie uaktywniła, przez te dolegliwość jelitowe.
Jak cofnę sie pamięcią wstecz, to kiedyś bardziej mnie bolał si skręcał brzuch, jeszcze gorzej było . Dlatego , mimo ,ze nie jest dobrze, jakoś sobie też tłumaczę, że nie ma tragedii, da się funkcjonować i poczekam jeszcze kolejny dzień....
E. Dodam tylko, e jeszcze mam często takie uczuczcie jakby pieczenia języka. Nie jest to bolesne i już sie przyzwyczaiłem, ale dziwne w sumie. Długo to mam. Raczej nigdy rano i raczej jet to związane z jedzeniem, tzn, jak cos zjem, to jakby to wówczas się odzywa. Wcześniej w ostaniach latach też to miałem, ale jakby w ostatnim tygodniu ciut bardziej ( albo kurde, po prostu więcej o tym wszystkim myślę...)
Aha i jakby tak cieplej sie w twarz robi czasem i uszy czerwone, ale to może też nie od jeit, nie wiem.
Pozdro
Na razie, bez leków

Jacekx
Znawca ❃❃
Posty: 2717
Rejestracja: 29 lip 2006, 21:24
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Wszystko wskazuje na CU - moja dłuuuuu historia.

Post autor: Jacekx » 18 sty 2017, 13:51

Ja też luki36 podobnie miewałem jak i mam obecnie.

Też jak Ty nie stosuję diet co najwyżej nie używam normalnego mleka oraz ograniczam rzeczy drażniące ale... niestety lubię cukierki w czekoladzie a najbardziej te z wódką czy ajerkoniakiem :smutny: .
Dziś już wrąbałem 4 z wódką... :wink:


Myślę se po latach chorowania, że psychika nakręca chorobę a czasami choroba nakręca psychikę .

Poczytaj opis ostatnich dni mojego chorowania z bonusami jego dodatkowych chorób.
Co prawda nie jest tak samo jak u Ciebie ale podobnie.

Ostatnio podsumowuję dość często lata mojego chorowania.

Zauważam , że mój lepszy okres chorowania w ciągu 12 lat życia z diagnozą CU zaczął się od chwili , gdy zaprzestałem no może nie całkowicie zerwałem a zminimalizowałem superkontrolę mojego zaleczania .

Czyli machnąłem ręką na zamartwianie się jak to wygląda ... kupka , krew, gadulstwo jelit czy ślady śluzu.

Nie znaczy to,że nie kontroluję swego zaleczania ale kontroluję min:
a) ile wypróżnień na dobę;
b) czy zdarzają się nagłe incydenty wypróżnień czasami ich wygląd w skali Bristolskiej;
c) sprawdzam co jakiś czas poziom CRP i OB;
d) raz w miesiącu czy co 2 miesiące robię morfologię;
e) sprawdzam co miesiąc cholesterol - lipidogram;
f) codziennie badam cukier i ważę się na czczo.


Do ostatniej niedzieli prawie wszystko było OK... ale się w niedzielę trochę posypało.
Próbuję więc trochę wzmocnić psychikę przez antydepresanty ( 2X 50 mg Pramolan na dobę - ale jest to opcja przez mojego Lekarza Rodzinnego zaaprobowana. To nie jest samowolka mam na to zgodę lekarza gdy moja psychika siada).

Do tego włączam ruch na świeżym powietrzu systematycznie codziennie bez względu na pogodę ponad 10 km przechodzę.
Dziś do południa przeszedłem 6 km czyli na popołudnie ewentualnie wieczór zostaje mi przejść > 4 km ( około 1h spacer)

Psychiatra to lekarz który jak dobry to nam pomaga to nie wstyd zwrócić się do niego o poradę.
Ja w Twoim wieku zanim zdiagnozowano mi CU czyniłem to wcale nierzadko korzystałem z porad psychiatry i nigdy się tego nie wstydziłem.
W Twoim wieku miałem diagnozowaną jeszcze nerwicę wegetatywną.
Za młodu mając 21- 28 lat na nerwicę wegetatywną ostro leczyłem się w Poradni Zdrowia Psychicznego.
Nawet z powodu tej nerwicy nie ukończyłem służby wojskowej w ramach tzw. SPR oraz 8 miesięcznej praktyki praktyki w wojsku po SPR.
W sumie odsłużyłem 4 miesiące tzw. szkoły nie zaliczając jej i zostałem przeniesiony do Rezerwy.
Ostatnio zmieniony 18 sty 2017, 23:28 przez Jacekx, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Luki36
Aktywny ✽✽✽
Posty: 662
Rejestracja: 11 lip 2013, 11:32
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie

Re: Wszystko wskazuje na CU - moja dłuuuuu historia.

Post autor: Luki36 » 18 sty 2017, 14:26

Dzięki za odzew! :)
Troche przejrzałem Twoje wpisy i nie zazdroszczę. I tak całkiem się dobrze trzymasz psychicznie. Jeszcze się zastanawiałem, co może powodować takie uczucie pieczenia, szczypania języka...? Bo sam już nie bardzo wiem....
Jeśli chodzi o moje jelita dziś, to mam lekkie parcie na stolec, ale nie idę do kibelka.
Brzuch w sumie nie boli. Choć czasem tak mam( teraz w sumie trochę też) , choć wcześniej też tak miałem, że jak siedzę, to jakby jelito wpadało pod prawe żebro i taki dziwne uczucie jest cały czas (nie ból, ale dyskomfort). Poza tym, brzuch ne boli (szczególnie jak to pisuje sie przy CU że w lewym dolnym kwadrancie , czy jakoś tak (choć wiem, że to nie reguła).
Ale i tak sie obawiam, że znowu jak rano sie obudzę, to znowu tak samo będzie: najpierw poddenerwowanie, potem burczenie w jelitach, potem gazy, a na koniec do WC i normalna kupa, zakończy sie rzadszą :smutny:
Na razie, bez leków

Jacekx
Znawca ❃❃
Posty: 2717
Rejestracja: 29 lip 2006, 21:24
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Wszystko wskazuje na CU - moja dłuuuuu historia.

Post autor: Jacekx » 18 sty 2017, 14:32

Wiesz a luki36 może to coś jakby afty...

mi np. od sierpnia 2016 do końca listopada 2016 dały popalić szczęka i zatoki okołoszczękowe :smutny:
A jelito od niedzieli mi co jakiś czas też śpiewa :wink: może to jego poświąteczne zabawy.

Co do bólu pod lewym żebrem w moim CU to było przy wypróżnianiu czy próbie wstrzymania defekacji.
To bywało u mnie jedynie przy zaostrzeniach.

Już prawie tego nie pamiętam to było dawno na początku chorowania ale było wtedy coś chyba do 12X, 14 x na dobę :wc2:
Ostatnio zmieniony 18 sty 2017, 23:09 przez Jacekx, łącznie zmieniany 3 razy.

Awatar użytkownika
Luki36
Aktywny ✽✽✽
Posty: 662
Rejestracja: 11 lip 2013, 11:32
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie

Re: Wszystko wskazuje na CU - moja dłuuuuu historia.

Post autor: Luki36 » 18 sty 2017, 14:35

Jacekx pisze:Wiesz a luki36 może to coś jakby afty...
No własnie nic w buzi nie ma. To tylko takie dziwne uczucie jest. Nie ma oznak zewnętrznych, tyko ja to czuję.
Oczywiście, przy pozostałych objawach, to w sumie pikuś jest, ale wkurza i tak ;)
Na razie, bez leków

Jacekx
Znawca ❃❃
Posty: 2717
Rejestracja: 29 lip 2006, 21:24
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Wszystko wskazuje na CU - moja dłuuuuu historia.

Post autor: Jacekx » 18 sty 2017, 14:40

Co do skali Bristolskiej to już miałem jeszcze tydzień wstecz czasami 4 a było często między 4 a 5.

Niestety oscyluję obecnie między 5 a 6 a zdarza się ostatnio i 7 :smutny:

http://zdrowie.gazeta.pl/Zdrowie/51,101 ... 1.html?i=1
Skala od 4 w górę w tej skali są zarezerwowane raczej dla remisji.
Ostatnio zmieniony 18 sty 2017, 14:57 przez Jacekx, łącznie zmieniany 1 raz.

Jacekx
Znawca ❃❃
Posty: 2717
Rejestracja: 29 lip 2006, 21:24
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Wszystko wskazuje na CU - moja dłuuuuu historia.

Post autor: Jacekx » 18 sty 2017, 14:47

Luki36 pisze:
Jacekx pisze:Wiesz a luki36 może to coś jakby afty...
No własnie nic w buzi nie ma. To tylko takie dziwne uczucie jest. Nie ma oznak zewnętrznych, tyko ja to czuję.
Oczywiście, przy pozostałych objawach, to w sumie pikuś jest, ale wkurza i tak ;)
To , że nie ma ich widocznych to nie znaczy , że mikroskopijnie coś się nie dzieje.
Spróbuj dezaftan czy coś podobnego a może spróbuj żele stomatologiczne i sam zobaczysz a może pomoże...

Awatar użytkownika
Luki36
Aktywny ✽✽✽
Posty: 662
Rejestracja: 11 lip 2013, 11:32
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie

Re: Wszystko wskazuje na CU - moja dłuuuuu historia.

Post autor: Luki36 » 18 sty 2017, 15:08

To ja cały czas myślałem, że biegunka to właśnie praktycznie sama woda, albo z drobinkami kału w środku , a tu jednak widzę,że to większe spektrum nieco.
Jest sens robienia badań na krew utajoną, czy to strata czasu i kasy?
Nadal sie zastanaiwam, jak wygląda tzw. śluz w stolcu... :?: Chyba łatwiej to wychwycić, jak kupa jest normalnej konsystencji, bo przy luźnaj to w sumie nie wiem co jest wodą , a co śluzem.
Albo może mieszam pojęcia i jakoś inaczej śluz w kale wygląda... :?:
Na razie, bez leków

Awatar użytkownika
Luki36
Aktywny ✽✽✽
Posty: 662
Rejestracja: 11 lip 2013, 11:32
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie

Re: Wszystko wskazuje na CU - moja dłuuuuu historia.

Post autor: Luki36 » 18 sty 2017, 15:13

Jacekx pisze:
Luki36 pisze:
Jacekx pisze:Wiesz a luki36 może to coś jakby afty...
No własnie nic w buzi nie ma. To tylko takie dziwne uczucie jest. Nie ma oznak zewnętrznych, tyko ja to czuję.
Oczywiście, przy pozostałych objawach, to w sumie pikuś jest, ale wkurza i tak ;)
To , że nie ma ich widocznych to nie znaczy , że mikroskopijnie coś się nie dzieje.
Spróbuj dezaftan czy coś podobnego a może spróbuj żele stomatologiczne i sam zobaczysz a może pomoże...
Tylko jak cos zjem, to jakoś tak dziwnie czuję w ustach.
Ale nie mówię, że nie masz racji.
Jak byłem u gastrologa , jakies 2 lata temu, bo mu wspomniałem że mam wzdęcia pojedzeniu i że mnie szczypie język i podniebienie, to jakoś wielce sie tym nie przejął. Zapisał probiotyki i inne gówna na ułatwienie trawienia.
Potem już przywykłem i jakoś tak kolejne lata minęły.

Ja mam tak, że jakza dużo czyta o chorobach, to od razu mam czarny scenariusz przed oczami. Czyli, że raczysko mnie tam już zżera od środka. :smutny: I im dłużej sie zastanawiam, tym gorzej psychicznie u mnie jest.
Ps. Co do tych leczeń na depresję, to ja głównie Zoloft ostatnimi czasy (ale tak przez około pół roku ). Lekarz odstawił mi , nie pamiętam dokładnie , ale strzelam, że może 2 lata temu. Pomogło, bo byłem w dołku. Teraz nie jest najgorzej, ale im bardziej się wkręcam w swój stan - tym gorsze samopoczucie ogólnie .
Na razie, bez leków

Jacekx
Znawca ❃❃
Posty: 2717
Rejestracja: 29 lip 2006, 21:24
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Wszystko wskazuje na CU - moja dłuuuuu historia.

Post autor: Jacekx » 18 sty 2017, 15:15

Luki36 pisze:To ja cały czas myślałem, że biegunka to właśnie praktycznie sama woda, albo z drobinkami kału w środku , a tu jednak widzę,że to większe spektrum nieco.
Jest sens robienia badań na krew utajoną, czy to strata czasu i kasy?
Nadal sie zastanaiwam, jak wygląda tzw. śluz w stolcu... :?: Chyba łatwiej to wychwycić, jak kupa jest normalnej konsystencji, bo przy luźnaj to w sumie nie wiem co jest wodą , a co śluzem.
Albo może mieszam pojęcia i jakoś inaczej śluz w kale wygląda... :?:
Moim zdaniem krew utajona to na początek przy pierwszej diagnozie.


Później to mają sens raczej coroczne kolonoskopie
czy gdy dobrze co 2 lata robione.
Tak jak Obyty.Z.CU określił czekamy na czy walczymy o remisje:

a) remisję objawową - nie boli, nie ma incydentów nagłych defekacji a w WC od 1X do 2X na dobę

b) remisję endoskopową - wygląd ścianek przy badaniu endoskopowym jelita OK bez owrzodzeń

c) remisję kliniczną - po pobraniu wycinków nie dostrzega się cech zaostrzeń jelita


Dlatego jestem zły , że przy ostatniej kolonoskopiii skupiono się jedynie na usunięciu gruczolaka a nie zobaczono stanu mego całego jelita :smutny:
Ostatnio zmieniony 18 sty 2017, 15:22 przez Jacekx, łącznie zmieniany 1 raz.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Moja Historia”