OT z tematu "Czas remisji"

Wszystko co nie pasuje do innych merytorycznych działów.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
revers

Re: OT z tematu "Czas remisji"

Post autor: revers » 07 cze 2012, 21:22

Lekarze nie leczą przyczyn choroby , i stąd ukuto to dziwne słowo "remisja"
Remisja nie kojarzy mi się pozytywnie , i podświadomie wyczuwam , że słowo to nierozłącznie związane jest z chorobą. Moim zdaniem , bardziej wyleczyła mnie dietetyczka w szpitalu niż lekarze. Natchnęła mnie świadomością zdrowego odżywiania , dbania o swoje wnętrze i nie sugerowała przyjmowania jakichkolwiek leków.
Jestem zdrowy dzięki temu że jem świadomie , i dzięki temu nie muszę łykać pigułek. Pigułki to przemysł , firmy farmakologiczne (lekarze???) , zarabiają krocie na uzależnionych od ich produktów , jedyny sposób by nie wpędzić się w uzależnienie , przejść na zdrowe odżywianie. O tym jak szkodliwe jest leczenie chemią , wiedzą nieliczni którzy przeżyli , a jeśli nawet , ilość powikłań po przyjmowanych lekach , nie gwarantuje przeżycia nawet kilka lat w zdrowiu. Jeśli mam więc do końca życia łykać chemię , wolę ograniczyć się do jedzenia tylko zdrowych rzeczy i tego Życzę Wszystkim chorującym na WZJG.

Awatar użytkownika
toczka
Początkujący ✽✽
Posty: 459
Rejestracja: 15 mar 2009, 19:22
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Katowice

Re: OT z tematu "Czas remisji"

Post autor: toczka » 08 cze 2012, 16:11

revers pisze:Lekarze nie leczą przyczyn choroby , i stąd ukuto to dziwne słowo "remisja"
Remisja nie kojarzy mi się pozytywnie , i podświadomie wyczuwam , że słowo to nierozłącznie związane jest z chorobą. Moim zdaniem , bardziej wyleczyła mnie dietetyczka w szpitalu niż lekarze. Natchnęła mnie świadomością zdrowego odżywiania , dbania o swoje wnętrze i nie sugerowała przyjmowania jakichkolwiek leków.
Jestem zdrowy dzięki temu że jem świadomie , i dzięki temu nie muszę łykać pigułek. Pigułki to przemysł , firmy farmakologiczne (lekarze???) , zarabiają krocie na uzależnionych od ich produktów , jedyny sposób by nie wpędzić się w uzależnienie , przejść na zdrowe odżywianie. O tym jak szkodliwe jest leczenie chemią , wiedzą nieliczni którzy przeżyli , a jeśli nawet , ilość powikłań po przyjmowanych lekach , nie gwarantuje przeżycia nawet kilka lat w zdrowiu. Jeśli mam więc do końca życia łykać chemię , wolę ograniczyć się do jedzenia tylko zdrowych rzeczy i tego Życzę Wszystkim chorującym na WZJG.
obys to co mowil okazalo sie prawda... :( Ale z drugiej strony przy koszmarnym zaostrzeniu nie wyobrazam sobie nie brac lekow. Gdyby to bylo takie szkodliwe to nikt by sie nie leczyl.
Dzisiaj pani psycholog mi powiedziala, ze nie zna zadnej choroby ktora jest na cale zycie. Wszystko siedzi w naszej glowie i naszym podejsciu do problemu. A zdrowe zywienie to bardzo dobra i skuteczna alternatywa :))
Na końcu jest zawsze dobrze. A jeśli nie jest dobrze, to znaczy, że to nie jest jeszcze koniec...

Nobody expects the Spanish Inquisition!

Awatar użytkownika
Gosia22
Początkujący ✽✽
Posty: 144
Rejestracja: 19 lut 2012, 18:15
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: OT z tematu "Czas remisji"

Post autor: Gosia22 » 08 cze 2012, 16:51

toczka pisze:
Dzisiaj pani psycholog mi powiedziala, ze nie zna zadnej choroby ktora jest na cale zycie. Wszystko siedzi w naszej glowie i naszym podejsciu do problemu.
Bardzo mądre słowa pani psycholog. Myślę, że we wszystkich chorobach przewlekłych, nie tylko w naszych, bardzo ważne jest takie "programowanie wyzdrowienia" u pacjenta. To co "robi" nasza psychika bezpośrednio wpływa na układ nerwowy, ten na immunologiczny, a nasze jelita to koniec łańcucha oddziaływań, nie jego początek. Dlatego myślę, że w zdrowym duchu, zdrowe ciało. Może nie od razu, ale powolutku, małymi kroczkami i da się dojść do zdrowia czy dożywotniej remisji jak kto woli :)

Awatar użytkownika
toczka
Początkujący ✽✽
Posty: 459
Rejestracja: 15 mar 2009, 19:22
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Katowice

Re: OT z tematu "Czas remisji"

Post autor: toczka » 08 cze 2012, 17:14

Gosia22 pisze:
toczka pisze:
Dzisiaj pani psycholog mi powiedziala, ze nie zna zadnej choroby ktora jest na cale zycie. Wszystko siedzi w naszej glowie i naszym podejsciu do problemu.
Bardzo mądre słowa pani psycholog. Myślę, że we wszystkich chorobach przewlekłych, nie tylko w naszych, bardzo ważne jest takie "programowanie wyzdrowienia" u pacjenta. To co "robi" nasza psychika bezpośrednio wpływa na układ nerwowy, ten na immunologiczny, a nasze jelita to koniec łańcucha oddziaływań, nie jego początek. Dlatego myślę, że w zdrowym duchu, zdrowe ciało. Może nie od razu, ale powolutku, małymi kroczkami i da się dojść do zdrowia czy dożywotniej remisji jak kto woli :)


Mnie zawsze pociesza fakt, ze tradzik tez jest choroba przewlekla i po wielu latach leczenia w koncu mam buzke gladka jak pupcia niemowlecia :))
Na końcu jest zawsze dobrze. A jeśli nie jest dobrze, to znaczy, że to nie jest jeszcze koniec...

Nobody expects the Spanish Inquisition!

Awatar użytkownika
Gosia22
Początkujący ✽✽
Posty: 144
Rejestracja: 19 lut 2012, 18:15
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: OT z tematu "Czas remisji"

Post autor: Gosia22 » 08 cze 2012, 17:57

toczka pisze: Mnie zawsze pociesza fakt, ze tradzik tez jest choroba przewlekla i po wielu latach leczenia w koncu mam buzke gladka jak pupcia niemowlecia :))
I tego się trzymajmy! Jak buzia się gładka zrobić może, to i jelito może stać się na powrót różowe, gładkie i lśniące jak ta lala na wieki wieków amen :)

Awatar użytkownika
toczka
Początkujący ✽✽
Posty: 459
Rejestracja: 15 mar 2009, 19:22
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Katowice

Re: OT z tematu "Czas remisji"

Post autor: toczka » 08 cze 2012, 18:54

A wlasnie, ze tak bedzie! :))
Na końcu jest zawsze dobrze. A jeśli nie jest dobrze, to znaczy, że to nie jest jeszcze koniec...

Nobody expects the Spanish Inquisition!

revers

Re: OT z tematu "Czas remisji"

Post autor: revers » 10 cze 2012, 19:03

Wszystko co napisałem w swojej wypowiedzi , są to przemyślane słowa , nie piszę , by PISAĆ.
Byłem na dnie , dosłownie wymiotowałem z bólu , starając się znieść 20 a może 30 wizytę w WC , kończącą się tylko parciem. Potrafiłem stać pół godziny w pobliżu WC , by mnie ktoś nie uprzedził , gdy przyjdzie ten moment . Fotkę pierwszego udanego stolca , posiadam do dzisiaj na komórce , i nawet lekarz nie zdziwił się , gdy mu ją pokazałem.
Co ciekawe , pobyt w szpitalu , nauczył mnie czegoś.
Słuchanie drugiego człowieka , ma działanie lecznicze , zrozumienie jego problemów to rewelacyjna terapia. Dla kogo ??? Oczywiście dla siebie. Negowanie , podważanie czyjegoś zdania to negatywne emocje , złe emocje to stres. Zastanawiam się więc czasami , czy ludzie robią to świadomie , czy im po prostu brak wiedzy.
Nie chorowałem nigdy , nigdy nie byłem w szpitalu , karta u lekarza rodzinnego to jedna , jedyna strona z moimi danymi.
Gdy więc zachorowałem , obserwowałem poczynania lekarzy , i nadal podtrzymuję swoje słowa.
Leczenie skutków choroby , kończy się nawrotami z taką częstotliwością w zależności od tego jak mocną chemię sobie aplikujemy. Leki które dają chwilową poprawę u jednych , innym szkodzą , niszcząc organy odpowiedzialne za odprowadzanie toksyn. Nerki , wątroba , może podlegają wymianie, ale życie po przeszczepie to nadal dializy i łykanie leków
zapobiegających odrzutowi.
Żaden z leczących mnie lekarzy , nawet nie próbował poznać przyczyn zaistnienia u mnie owrzodzeń na jelicie. Zmieniał mi tylko nazwy leków , dzięki czemu mam w tej chwili reklamówkę leków do oddania.
Zalecenia dietetyczne to fikcja , prędzej mój organizm narzucał mi czego tak naprawdę potrzebuję.
Przy słabej morfologii , miałem ciągle ochotę na jajka gotowane na rzadko.
Jadłem ich do 30 tygodniowo , stolec zaczął nabierać naturalnej konsystencji.
Wiadomo że robiłem badania , i mój cholesterol był na rewelacyjnym poziomie.
Odzyskałem niedobory żelaza , wróciła energia i chęć do życia.
Skończyły się zakupy w sklepach , założyłem uprawę warzyw , piekę chleb , jem tylko nie przetworzone produkty spożywcze.
Czy neguję tym samym fakt , przyjmowania leków - NIE.
Uzależnienie się od lekarstw , jest o wiele gorsze niż świadome odżywianie.
Jeśli masz na ten temat inne zdanie , uważam iż masz do tego pełne prawo , bo świadomość prawidłowego wyboru , to proces który dojrzewa w każdym indywidualnie , a bezspornie ma na to wpływ wiek i sposób podejścia do życia.

Rudi
Początkujący ✽✽
Posty: 122
Rejestracja: 19 maja 2006, 13:17
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Chodzież

Re: OT z tematu "Czas remisji"

Post autor: Rudi » 12 cze 2012, 11:19

Witam,

Niemal poltora roku w szpitalu pakowany maksymalnymi dawkami sterydow w koncu sie udalo okielznac zywiol CU. Od kwietnia 2007 (ostatnia wizyta w szpitalu) idzie tylko do przodu.
Oczywiscie przez 5 lat mialy miejsce male problemy przejciowe, jednak zawsze udalo sie im zaradzic ostra dieta.

Leki - tak oczywiscie jestem caly czas. Dieta - teraz to juz swiadome odzywianie bez wymogow specjalistycznego jedzenie.. Wyniki krwii raczej w normie, bez wiekszych problemow caly czas.

Teraz - tylko ciesze sie zyciem. Przez ten czasy przeczytalem mase ksiazek, trenuje bieganie, zwiedzilem wiele krajow i kontynentow. Walczyc trzeba:)

ODPOWIEDZ

Wróć do „Ogólnie o NZJ”