Strona 2 z 6

Re: Krótki opis mojego przypadku...

: 13 wrz 2012, 14:32
autor: subzero
Ja zarówno przy rezonansie magnetycznym rok temu jak i teraz podczas badnaia tomografem nie polykalam zadnych rur, pilam kontrast a potem dostalam kontrast w zyle.

Re: Krótki opis mojego przypadku...

: 13 wrz 2012, 14:49
autor: Jarczyslaw
nataliak71 miała na myśli chyba to zdjęcie RTG :wink: Chyba tutaj nawet czytałem dokładnie to co nataliak71 napisała. Pytanie czy to badanie warte jest pieniędzy i zachodu.

Mam kolejne pytanie prosto od początkującego. Czy można wykonać jeszcze jakieś mniej inwazyjne badania w celu wykluczenia jakiś grubszych chorób zapalnych? Jakieś przeciwciała chociażby?

Re: Krótki opis mojego przypadku...

: 13 wrz 2012, 17:20
autor: Alis
Można :) z krwi profil Anca i Asca

Re: Krótki opis mojego przypadku...

: 13 wrz 2012, 19:36
autor: Jarczyslaw
_Ray_ pisze:ANCA ASCA .One sa niestety drogie ;) ale jc to te. Moze poziom igE . Jak nie miales to przeciwciala przeciw transglutaminazie tkankowej i p.p. Endomysium ( celiakia) jesli nie miales.
Na celiakię miałem pobierany wycinek skądś tam. Wynik negatywny. A tematy tych trudnych skrótów zaraz sobie rozeznam i może coś poczynię w tym kierunku :) Dzięki :!:

Co z tym RTG? Warto się tym interesować i pompować w siebie radioaktywny kompot?

Re: Krótki opis mojego przypadku...

: 13 wrz 2012, 20:20
autor: Mamcia
Nie powtarzałabym kolonoskopii jeśli nie jest gorzej i na oko nie ma wyraźnych wskazań. Mnie też od czasu do czasu goni, przelewa mi się po śladach glutaminianu, a kiszki grają mi głośniej niż CUDakom. Tak po prostu mam.
Co do badań to jeśli coś wykonywać to kalprotektynę, którą kiedyś Poznań oznaczał. mam nadzieję, że niedługo badanie to będzie też dostępne w Krakowie.
Oczywiście badać można się na wszystko, ale może wystarczy zająć się IBS-em. Nie ma tu jednej recepty, ale metod jest wiele.

Re: Krótki opis mojego przypadku...

: 13 wrz 2012, 20:36
autor: Jarczyslaw
Dziękuję Mamciu za wskazówki :) . Sprawę kolonoskopii muszę przemyśleć bo najpierw chciałbym pozbyć się tego helicoptera którego mi wczoraj znaleźli w żołądku. Potem podejmę decyzję co dalej. Sprawę Poznania również muszę na spokojnie ogarnąć bo te ceny... :neutral:

Mój stan ogólny nie jest najgorszy dlatego aż tak mi się nie pali. Przypomniało mi się jeszcze jedno. Lekarz (gastrolog, dawno temu) zlecił mi badanie fosfatazy alkalicznej. Zdarzało się, że miałem ją przekroczoną (najwięcej 150 przy normie bodajże 140) ale od jakiegoś czasu utrzymuje się w granicach 120-130. Nie wiem czy ma to jakieś znaczenie :wink:. Wątroba jak i drogi żółciowe (na podstawie USG) bez zastrzeżeń.

Swoją drogą gdybym wcześniej trafił na to Forum to wiedziałbym żeby unikać glutaminianu. Oszczędziłbym sobie większości intensywnych biegunek po posiłkach, które łączyło tylko jedno - przyprawy z glutaminianem :mad:. Lepiej jednak późno niż wcale. Przyzwyczaiłem się już do dietki i jedzenia niepodrasowanego niebezpiecznymi przyprawami. :shock: :shock:

IBS-em zajmuję się na bieżąco. Czymkolwiek on nie jest :lol:

Re: Krótki opis mojego przypadku...

: 13 wrz 2012, 20:58
autor: nataliak71
Jarczyslaw, nie chciałam Cię nastraszyć ale wydaje mi się, że to ze mnie taka panikara. Żadnej rury sobie do gardła nie daje wsadzić a wymiotuje tylko wtedy gdy już po prostu wyaltuje, dusząc się. Nienawidzę tego i panicznie się boje. A nieprzyjemnie wspominam bo kontrast podany do wenflonu szedł pod ciśnieniem a byłam wtedy żywym trupem i bardzo bolała łapka. I tak tak, chodzi mi o RTG :wink:

Najgorzej, że jeżeli chcesz zrobić jakieś badania w miarę szybko to musisz mieć sporą sumę pieniędzy. Choć to jeszcze pół biedy dla zdrowia się wyskrobie ale jak trafisz na oszustów (ja tak miałam) zapłacisz i niby zdrów jesteś a coś dolega to szlag trafia z tymi prywatnymi, więc jak byś robił to w sprawdzonym źródle konieczko :!:

Re: Krótki opis mojego przypadku...

: 13 wrz 2012, 22:34
autor: beret
u mnie obraz makroskopowy jelita byl ok, ale lekarz pobral wycniki i wyszlo limfocytarne zapalenie jelit. co lekarz to obyczaj:)

Re: Krótki opis mojego przypadku...

: 13 wrz 2012, 22:55
autor: Jarczyslaw
nataliak71, szczerze powiedziawszy to mi na sam widok igły robi się słabo a co dopiero w obliczu tych wszystkich medycznych maszyn ale cóż poradzić. Jak trzeba to trzeba. Trochę badań mam już na koncie a jeszcze więcej przygód czeka mnie w przyszłości więc nastrój mam bojowy :wink:.

Ja niestety jestem mocno zrażony do publicznej służby zdrowia dlatego w miarę możliwości wybieram prywatną i póki co udawało mi się trafiać na rzetelnych lekarzy i specjalistów. Kwestia tych cen mnie prześladuje po nocach i nie daje spać ale na razie dzięki Bogu (albo raczej dzięki mojej rodzinie, bez której pewnie już bym ducha wyzionął) nie muszę rezygnować z powodów finansowych z szybszych badań i leczenia.

beret, jesteś zatem kolejnym argumentem przemawiającym za tym, że moja przygoda z Fortransem to nie był jednorazowy numerek :wink:.

martita, jasne, że tak ale jak widać, nie wszystko jest takie jednoznaczne... :neutral:

Re: Krótki opis mojego przypadku...

: 14 wrz 2012, 17:07
autor: LOSMARCELOS
Jarczysław a robiłeś badania trzustki (lipaza, amylaza) i hormon tarczycy? Może to coś mieć wspólnego ? No i jeśli nie robiłeś, zrób sobie badanie na celiakie...
Nie zauważyłeś pewnych hmm korelacji tzn. zależności między tym co zjesz a biegunką?
Np. że po piwie Cie goni, albo np. po dużej ilości słodyczy? Albo bo buraczkach? :wc:
Może to być reakcja alergiczna też... na jakiś składnik pokarmu...
Ja np. mam biegunkę albo po prostu szybko muszę iść do toalety jak duuużo słodkiego zjem. Tylko, że moja słabość do słodyczy czasem wygrywa nad rozsądkiem :(
Oczywiście w okresach nerwowych każdego potrafi pogonić do :wc2: ubikacji....

Re: Krótki opis mojego przypadku...

: 14 wrz 2012, 19:02
autor: Jarczyslaw
LOSMARCELOS, zwróciłeś uwagę na bardzo ważną kwestię. Przez długi okres czasu nie potrafiłem znaleźć żadnego związku pomiędzy czynnikami zewnętrznymi a moimi dolegliwościami. Dla mnie jeśli nie ma choćby nawet jakiegoś z grubsza statystycznego powiązania pomiędzy potencjalną przyczyną a skutkiem to nie ma co szukać jakiejś większej teorii. Zacząłem jednak bacznie śledzić co, kiedy i jak wrzucam w siebie i jak już napisałem, największą poprawę odczułem po odstawieniu nabiału oraz zaprzestaniu używania przypraw z glutaminianem. Nadal nie jestem w stanie z pełnym przekonanie powiedzieć, że to jest główny zapalnik wszystkiego ale jestem przekonany, bez kręcenia nosem, że dietka jednak działa. Dla mnie jak nie ma wyraźnej poprawy samopoczucia to nie mam jej wcale :wink:.

Nadal zdarzają mi się sytuacje kiedy mocno przeginam z jedzeniem i nic mi nie dolega by potem po zjedzeniu czegoś lekkiego wylądować w ubikacji. Aktualnie największym moim problemem jest dyskomfort po jedzeniu (czegokolwiek i kiedykolwiek), skurcze wieczorne i poranne oraz uczucie mocnego parcia, kiedy zbliża się pora wypróżniania. Nabiał i glut to nie główni winowajcy. Po prostu moje flaki ich nie lubią a bez nich da się żyć całkiem dobrze :wink:.

Gdzieś tam już wspomniałem, że trzustkę badałem i działa w miarę sprawnie. Z tarczycą raczej problemów nie mam. Dawno jej nie sprawdzałem więc może rekreacyjnie jeszcze raz ją przebadam. Na celiakię 1.5 roku temu pobrano mi wycinek z dwunastnicy i nie było nic niepokojącego. Za dwa tygodnie będę miał jeszcze jeden wynik tego badania z drugiego gastrobadania.

Co do tego stresu to uważam, że problemem jest nie stres a to jak organizm na niego reaguje. Wszyscy się stresują a nie każdy potrzebuje podręcznej toalety. Zresztą czy biologia zna przypadki organizmów, które w ramach reakcji obronnej na stres zaczynają od środka eksplodować i zamiast walczyć z zagrożeniem, same sobie przeszkadzają? Właśnie dlatego wydaje mi się, że problem leży gdzieś głębiej.

Re: Krótki opis mojego przypadku...

: 14 wrz 2012, 20:07
autor: LOSMARCELOS
Co do stresu to jest tak, że jednych boli głowa, innych brzuch itp...
Czasem choroby same znikają... Ja np. byłem uczulony na pyłki traw, drzew... Kiedyś lato i pora kwitnięcia to był koszmar, katar, ból głowy, nie mogłem się skupić.... Załzawione oczy... Później przeszła alergia. Ale za to przyszły częstsze problemy z brzuchem :P

Re: Krótki opis mojego przypadku...

: 25 wrz 2012, 21:26
autor: Jarczyslaw
LOSMARCELOS pisze: Co do stresu to jest tak, że jednych boli głowa, innych brzuch itp...
Czasem choroby same znikają... Ja np. byłem uczulony na pyłki traw, drzew... Kiedyś lato i pora kwitnięcia to był koszmar, katar, ból głowy, nie mogłem się skupić.... Załzawione oczy... Później przeszła alergia. Ale za to przyszły częstsze problemy z brzuchem
Wszystko się zmienia z czasem. Zazwyczaj na gorsze ;)

Udało mi się dotrwać do końca kuracji Duomoxem i Metronidazolem, skierowanej przeciwko H. pylori. Nie do końca jestem jednak przekonany do tego czy dobrze postąpiłem.

Od czasu kolonoskopii, w trakcie tej kuracji coś mi się w moim brzuchu poprzestawiało. Zniknęło przelewanie w brzuchu i poranne skurcze. Na ich miejsce wstąpił ból w trakcie załatwiania się. Do tego od kilku dni nie jestem specjalnie zadowolony z tego co tworzę w ubikacji bo znacznie to odbiega od normalności. Jestem niestety teraz na etapie 5-6 wizyt w toalecie dziennie. Mam nadzieję, że się to jakoś unormuje... ;)

Niestety rok akademicki zbliża się wielkimi krokami i trzeba zaległe sprawy załatwić a potem wrócić do tematu następnej kolonki :oops:

Re: Krótki opis mojego przypadku...

: 31 gru 2012, 14:37
autor: Jarczyslaw
Odśnieżam ten wątek choć dzisiaj nie piątek, ale zrobię wyjątek bo to dopiero początek :wc: :smutny: :oops: :cry: :evil:

Odebrałem dzisiaj wyniki z Sosnowca z mojego histopatu. Pozwolę sobie przepisać co ciekawsze fragmenty:
z jelita cienkiego:
- status normalis, nie stwierdzono zaniku kosmków ani rozrostu krypt, wskaźnik marsha 10/100 enterocytów
z grubego:
- wstępnica, poprzecznica i zstępnica - colitis non specyfica. Limfocytarne nacieki zapalne o średniej gęstości. W przesłanym materiale nie znaleziono morfologicznych cech colitis microscopica.
- odbytnica - obraz mikroskopowy przy zgodności klinicznej może odpowiadać fazie remisji colitis ulcerosa.
Zatem moje poszukiwania póki co dobiegły końca. Mam CU. Szczerze powiedziawszy jestem zły jak diabli. Czuję się jak w jakiejś grze komputerowej - jeszcze wczoraj tylko o tym czytałem a dzisiaj wynik jest raczej nie pozostawia wątpliwości. Nie wiem gdzie wyładować całą tą złość...

Pocieszające jest jednak to, że wreszcie trafiłem na ogarniętego specjalistę (doc. Gonciarz), który zamiast wróżyć z fusów, postawił diagnozę w krótkim czasie. Chciałem też podziękować w tym miejscu wszystkim Forumowiczom, w szczególności Marticie, _Ray_, Pannie_Mi za wsparcie i dobre rady. Gdybym nie trafił tutaj na forum, pewnie nadal wierzyłbym, że mam IBSa i łykałbym sobie dupastaliny. Proszę zatem o przyjęcie mnie w swoje szeregi - chyba zostanę tu na dłużej : )

W tym miejscu chciałem też pozdrowić serdecznie pozostałych specjalistów od IBSa, których miałem okazję poznać przez ostatnie prawie 3 lata chodząc od drzwi do drzwi.

Re: Krótki opis mojego przypadku...

: 31 gru 2012, 16:48
autor: Orzelek
Jarczysławie

Bardzo dobrze, że masz już konkretne rozpoznanie. Przynajmniej wiesz, co Ci dolega i jak z tym walczyć.