Strona 2 z 2

Re: Problemy rano

: 24 maja 2011, 11:17
autor: Baby
Ja miałam i mam to samo. Teraz bywa różnie ale rzeczywiście jak mam biegunki to właśnie zaczyna się rano nieraz zrywa mnie o 6 i trwa nawet do 12 w południe. Potem zostają bóle ale na noc wypróżnienia się uspokajają.

Najgorzej było jak pracowałam. Codziennie wstawałam wcześniej, nie jadłam śniadań, kawy w ogóle nie pijam tylko herbatkę ale to nic nie pomagało. Jak miałam do pracy na 9 wstawałam o 6 a i tak przed wyjściem dopadało mnie. Czasem udało mi się wyjść z domu ale już na przystanku mnie dopadało. Nieraz musiałam wrócić a czasem udało mi się dojechać w bólach do metra i tam toaleta.

W pracy miałam mega problemy bo moja szefowa miała wieczne pretensje to że spóźniłam się znowu 2 minuty czy 5 a mój charakter pracy wymagał abym była dostępna dla klienta pod telefonem od np. 9:00 a nie 9:02. Prawda jest taka że prócz mnie było mnóstwo ludzi ale to nie było ważne. Czym większy miałam stres przed spóźnieniem i czym bardziej chciałam zdążyć aby wszystko było dobrze było coraz gorzej. I niestety szefowa i koleżanki nie rozumiały mojej choroby - kazały mi wstawać wcześniej i wychodzić wcześniej....

Re: Problemy rano

: 24 maja 2011, 12:21
autor: ewkunia
Ja również miałam podobną sytuację w pracy - spóźnienie było źle widziane,dodatkowo zawsze zaznaczane w specjalnym zeszyciku,co doprowadzało mnie często do wielu kiblowych wycieczek rano. Najgorsze było 'ucelowanie', bo jak wstawałam wcześniej, szłam do wc kilka razy,a jak później to raz,ale następne 'uderzenie';p mogło mnie spotkać albo w skm,albo już na miejscu (pół h miałam do pracy). Wraz z poprawą stanu zdrowia, było mi łatwiej,ale tęskne wyglądanie z zapchanej skmki za okno w poszukiwaniu najbliższej toalety weszło mi w krew;p

Re: Problemy rano

: 24 maja 2011, 22:35
autor: junior
Mam ten sam problem i próbowałem go rozwiązać tak jak inni (wcześniejsze wstawanie). Aktualnie zmieniam dietę, zmniejszyłem ilość cukru, jem więcej ryżu. Mam nadzieję, że coś pomoże :wink:

Re: Problemy rano

: 25 maja 2011, 12:03
autor: Bartek_TM
Taki urok i trzeba z tym niestety żyć. Też wielokrotnie to przerabiałem. Uspokoiło się jak miałem stomię:)

Re: Problemy rano

: 27 lip 2011, 14:00
autor: ranio
U mnie im bliżej remisji tym lepiej z porannym wychodzeniem z domu.
Właściwie to nawet jak nigdzie nie muszę wychodzić rano częstotliwość :wc: jest spora.
Co więcej czasem dopada mnie nagła potrzeba skorzystania z wc jak tylko się zorientuję, że ktoś inny zajął toaletę (mąż). Nie wspomnę już ile razy stałam w przedpokoju i marudziłam przez drzwi "długo jeszcze?!" ;-)

Nie mam na to sposobu niestety.

Re: Problemy rano

: 27 lip 2011, 14:48
autor: simon
rano organizm jest nastawiony na oczyszczenie się... jest to naturalne. Tyle że przy NZJG jelito zamiast oczyszczać się spokojnie/delikatnie - u nas po prostu szaleje.

Ja zawsze wstaję wcześniej, biorę coś osłonkowego, robię kupencję :razz: później razem ze śniadaniem łykam encorton, robię drugą kupencję :razz: i biorę pentasę w czopku. I później... uwaga, uwaga - kładę się w poprzek łóżka na plecach i nogi daję jak najwyżej do góry (opieram o ścianę albo coś) :lol: brzmi głupio, ale pomaga mi to trochę uspokoić peryslastykę jelit i oddać ewentualne gazy bez potrzeby jednoczesnej wizyty w WC :razz:

No i zdecydowanie nie polecam picia rano herbat, kaw i mleka. Najlepiej trochę podgrzany kompot, żeby wyższa temperatura trochę uspokoiła i rozkurczyła jelita.

no i jeszcze to jest bardzo mądra rada:
toczka pisze:u mnie to tez normalne. Czasami jak musze juz wyjsc to wychodze i wowczas staram sie nie myslec, ze bede potrzebowac kibelka. Najgorzej jest sie nastawic psychicznie.
czasem jak MUSZE wstać i od razu mam pełno roboty, to jakby zapominam o tym że muszę iść do WC :neutral:

Re: Problemy rano

: 27 lip 2011, 14:55
autor: Baby
ranio pisze:Co więcej czasem dopada mnie nagła potrzeba skorzystania z wc jak tylko się zorientuję, że ktoś inny zajął toaletę (mąż)
- ja również tak mam. Jak tylko słyszę że ktoś wchodzi do WC na dłużej od razu się stresuje i czuje jelitka które nagle muszę się opróżnić mimo, że przed chwilą to zrobiły.
simon pisze:rano organizm jest nastawiony na oczyszczenie się
- może to głupie co napiszę, ale zauważyłam, że lepiej jest jak jem wcześniej kolacje i bardzo lekką z małą ilością węglowodanów i warzyw surowych. Pani dietetyk poradziła mi, abym na kolacje jadła zupę krem albo ryż gotowany z marchewką. Z zupą to trochę mi nie wychodzi ale ryż i marchew z masełkiem ok :) A herbata rano mi nie szkodzi ale piję tzw. sikowatą, bez cukru, cytryny, soków itp.

Re: Problemy rano

: 27 lip 2011, 17:46
autor: dariah4
A ja jak to wszystko czytam to sobie myślę, że i tak rano mam bardzo lekko. Bo ogólnie już naprawdę od czasu do czasu rano mam sensacje jelitowe. A kolację potrafię jeść nawet o 22 albo jeszcze później jak zgłodnieje. :mrgreen:. Chociaż ostatnio się przejadłam i rano ze 3 razy musiałam lecieć do :wc:.
Chociaż i tak zwykle się boję, że potrzeba mnie złapie tuż przed wyjściem z domu, albo jeszcze gorzej zaraz po wyjściu...

Re: Problemy rano

: 27 lip 2011, 18:43
autor: ranio
dariah4 pisze: potrzeba mnie złapie tuż przed wyjściem z domu, albo jeszcze gorzej zaraz po wyjściu...
Dokładnie tak mam. Czasem zamykam drzwi, wchodzę do windy i... wracam :wc:
i tak kilka razy :-(

Dobrze, że mam na 10 do pracy ;-)

Re: Problemy rano

: 27 lip 2011, 19:05
autor: maggie0278
U mojej córki też poranek jest najgorszy a i czasami noc nie lepsza. Bieganina potrafi być czasami tak intensywna, że często spóżnia się na pierwsze lekcje w szkole.
Teraz też na turnusie często poranki miała właśnie takie.... :smutny:

Re: Problemy rano

: 28 lip 2011, 17:45
autor: dariah4
Ja właśnie jak idę na 8 do szkoły, to mam jakoś mniejsze kłopoty rano, nie wiem czemu. Może dlatego, że zawsze się śpieszę i nie myślę o dolegliwościach. A jak jeszcze pierwsze lekcje mam w miarę luźne tzn żadnych sprawdzianów, ani tym bardziej ustnych odpowiedzi ( bo tym się zawsze najbardziej stresuję :cry:) to już w ogóle luz. Ale najlepiej jest jak nigdzie wychodzić rano nie trzeba, tak jak teraz w wakacje. Przynajmniej rano w razie czego zawsze kibelek na miejscu. :razz:

Re: Problemy rano

: 28 lip 2011, 20:43
autor: sasia
Ja mam rano tragedię jak muszę się gdzieś szykować. Jak wstaję, bo się wyśpię i nigdzie się nie spieszę jest w miarę OK. Za czasów licealnych to w domu lipa, ledwo doszłam do szkoły i pierwsze co - toaleta. Ale to ta szkoła tak na mnie działała :mad: Teraz największym problemem jest jak rano jeżdżę pociągiem, nie wiem, tak jakoś podróże niezbyt kojąco na mnie wpływają.. Ale zobaczymy jak to będzie od października, zmieniam uczelnię i mieszkanie, może będzie lepiej, bo jednak taki luz psychiczny i dobre nastawienie i w ogóle też dużo zmienia w relacjach moich jelitek z kibelkiem :razz:

Re: Problemy rano

: 28 lip 2011, 22:03
autor: Katarzyna
Hej.. Niestety w moim kilkuletnim doświadczeniu przy lekkim zaostrzeniu choroby mam kiepskie tylko poranki i to po kilka razy wita mnie wc... Ale przy mocniejszych mawrotach to niestety poranki są najgorsze ale reszta niewiele mniej męcząca... Po każdym posiłku jest toaleta o 30 min w niej spędzonych :/ do pracy teraz mam na szczęście albo na 10tą albo na 13tą więc jest ok.. W poprzedniej pracy miałam na 6tą więc wstawałam ok 4.30 żeby zdążyć do pracy... Teraz zaczynam mgr zaocznie więc praca, szkoła i wynajmowany pokój nie są może idealnym rozwiązaniem ale trzeba się realizować a CU nie przeszkodzi mi w spełnianiu marzeń :) CHoć czasem jest ciężko zawsze trzeba iść do przodu :)

Re: Problemy rano

: 29 lip 2011, 18:09
autor: dariah4
Katarzyna pisze: w moim kilkuletnim doświadczeniu przy lekkim zaostrzeniu choroby mam kiepskie tylko poranki i to po kilka razy wita mnie wc...
Mam dokładnie tak samo. Jak mam lekkie zaostrzenie to poranek jest najgorszy. Przez resztę dnia czuję się już całkiem normalnie.