Strona 6 z 13

Re: operacja zbliża się wielkimi krokami

: 12 mar 2014, 20:27
autor: obyty.z.cu
sylunia80, dobrze to czytać.
Idę Twoim śladem,za tydzień ląduje też u nich i ..niech już się to stanie.
Muszę przyznać,że Twój przykład skłonił mnie do tej decyzji.
Napisz znowu coś za jakiś czas,dobrze czytac pozytywy :wink:

Re: operacja zbliża się wielkimi krokami

: 12 mar 2014, 21:49
autor: izo.sim
sylunia80 pisze:Czuję się świetnie,jem wszystko,jeżdze na rowerze (ostatnio 18 km zrobiłam z rodzinką)
O matko :shock: nie za wcześnie?

Re: operacja zbliża się wielkimi krokami

: 12 mar 2014, 21:51
autor: Baby
sylunia80 pisze:Czuję się świetnie,jem wszystko,jeżdze na rowerze (ostatnio 18 km zrobiłam z rodzinką)
Najlepsze jest to że mam super talię-nigdy takiej nie miałam i czuję się super .
Gratulacje i bardzo się cieszę razem z Tobą. Mam nadzieje, że ja także szybko do siebie dojdę po operacji bo góry na mnie czekają, hej!

Re: operacja zbliża się wielkimi krokami

: 22 mar 2014, 23:31
autor: sylunia80
U mnie nadal super-stomia czasami wkurza ale ogólnie ok.
Kupiłam nawet strój kąpielowy (śliczny jednoczęściowy) i wybieram się niedługo na basen.
Dzięki operacji mam super figurkę i to jest plus . :roll:
Jem wszystko i już tak bardzo nie przeżuwam.
Nie nosze już pasa-kupiłam majtki z wysokim stanem i jest nawet wygodnie.
Życzę wszystkim żeby tak szybko doszli do siebie po operacji jak ja-dla mnie motywacją były dzieci które czekały na mnie w domku. :wink:

Re: operacja zbliża się wielkimi krokami

: 23 mar 2014, 10:38
autor: obyty.z.cu
sylunia80 pisze: Wysłany: 14-02-2014
Mi też powiedzieli że nie ma przepustek-ja czekałam na operację 7 dni ale ja chciałam być operowana przez Prof.Drewsa a jego nie było ,gdyby miał mnie operować ktoś inny to operacja miała być w czwartek (przyjęta byłam w poniedziałek),także leżałam sobie 7 dni i nic sie nie działo-dopiero ostatni dzień czyszczenie ,rtg klatki piersiowej,lewatywa.
Czyli czekanie na operacje to tu norma.
Tyle,że to dołujące.No i Ty wiedziałaś kto będzie operować.Teraz widzę że to był mój błąd,trzeba było iść na wizyte do niego albo kogoś .Tak byłem na liście planowej,wylądowałem na A3,bo to jedyne wolne łóżko w ten dzień wolne było i czekam.
Przeczytałem teraz cały Twój temat i naprawdę dużo pozytywnego myślenia z tego wychodzi.
Trzeba tylko dotrwać w dobrej formie do operacji...i nie uciec :wink: :grin: wcześniej.
Gdyby tak jeszcze było widać większe zaangażowanie pielęgniarek i lekarzy...
Od pacjentów-tych którzy tu byli już wcześniej kilka razy- wiem,że zupełnie inaczej jest na A1 i A2,no i ten wc na końcu korytarza.
Nie wiem jak to będzie po Fortansie :neutral:

Może za dużo wymagam,choć nie sądze.

Re: operacja zbliża się wielkimi krokami

: 23 mar 2014, 11:35
autor: sylunia80
Mnie też najbardziej wkurzało to że WC na korytarzu i łazienka w kiepskim stanie ale po operacji już było mi wszystko jedno-tylko po wyjęciu cewnika było ciężko doczłapać się do wc-ja byłam w sali nr 2 czyli prawie na końcu.
Ale to miała być motywacja żeby chodzić-cewnik wyjęty został w środę-operacja w poniedziałek.
Pamiętaj żeby wstawać i starać się ruszać-wtedy zrosty się nie porobią.
Ja na pewno na 2 etap idę na A1 lub A2-innej opcji nie ma :wink:

Re: operacja zbliża się wielkimi krokami

: 23 mar 2014, 14:31
autor: obyty.z.cu
sylunia80 pisze:Pamiętaj żeby wstawać i starać się ruszać-wtedy zrosty się nie porobią.
Ja na pewno na 2 etap idę na A1 lub A2-innej opcji nie ma
_________________
Pomagał ktoś w tym wstawaniu ?
Żadnych podpórek przy łóżku,przecież można sobie porozrywać szwy przy wstawaniu bez takich pomocy.
Nie widzę tu żadnego rehabilitanta na korytarzu.
A CO DO A1 czy 2,to też nie widzę siebie drugi raz tutaj,Pewnie zrezygnuję prędzej.
Zobaczymy,człowiek się starzeje,to może i nabierze innego spojrzenia,ale to naprawdę jest chore z tym wc.

Re: operacja zbliża się wielkimi krokami

: 23 mar 2014, 19:26
autor: izo.sim
obyty.z.cu pisze:Pomagał ktoś w tym wstawaniu ?
Żadnych podpórek przy łóżku,przecież można sobie porozrywać szwy przy wstawaniu bez takich pomocy.
Obyty nie wiem jak w tamtym szpitalu, ale mnie po operacji pomagały pielęgniarki. Przede wszystkim podpowiedziały jak się podnosić, żeby sobie krzywdy nie zrobić. Pierwsze dni było ciężko, ale potem już z górki. Długo podnosiłm się zgodnie z sugestiami pielęgniarek, bo jak się zapomniałam to bolało.
A szwy pozrywać nie tak łatwo :wink: Trzymam kciuki, żebyś jak najkrócej czekał :roll:

Sylunia super, że u Ciebie wszystko ok. - u mnie też. Cięcie co prawda z innego powodu, ale też ładnie się goi.

Re: operacja zbliża się wielkimi krokami

: 23 mar 2014, 21:20
autor: gabriella
obyty.z.cu pisze:Pomagał ktoś w tym wstawaniu ?
Żadnych podpórek przy łóżku,przecież można sobie porozrywać szwy przy wstawaniu bez takich pomocy.
pielęgniarki na początku pokazują, jak wstawać, chociaż dla mnie wstawanie chyba było najgorsze. I najgorsze jest wywalanie z łóżka o 8 rano, żeby poprawić pościel. Koszmar. Później już wstawałam wcześniej, bo jak były niemiłe pielęgniarki, to aż mi było głupio, że tak długo wstaję.
Najważniejsze najpierw spuścić nogi i potem idzie cała reszta. Ja do tej pory mam taki nawyk i tak wstaję...

Re: operacja zbliża się wielkimi krokami

: 23 mar 2014, 21:35
autor: sylunia80
Pielęgniarki pokażą jak wstawać i bardzo pomaga pas stomijny ciasno zapięty,ładnie stabilizuje,pierwszy dzień wstaje się bardzo ciężko ale potem już z górki ;-),najgorsze jak na popie pielęgniarki sadzają i oklepują plecy a następnie każą odkaszlnąć -jest ciężko :-/

Re: operacja zbliża się wielkimi krokami

: 23 mar 2014, 22:04
autor: obyty.z.cu
sylunia80 pisze:bardzo pomaga pas stomijny ciasno zapięty,ładnie stabilizuje
?
a ten pas to skąd ? dostaje się go czy samemu wcześniej trzeba mieć?
Nie słyszałem o tym.Dla mnie nowość,ale fakt,to może być ok.
A przecież pozostają też jeszcze rany pozaszywane po operacji .

Re: operacja zbliża się wielkimi krokami

: 23 mar 2014, 22:08
autor: gabriella
sylunia80 pisze:Pielęgniarki pokażą jak wstawać i bardzo pomaga pas stomijny ciasno zapięty,ładnie stabilizuje,pierwszy dzień wstaje się bardzo ciężko ale potem już z górki
fakt, bez pasa byłoby mega ciężko. Ale ja pas nosiłam jakieś 3 miesiące po operacji, strasznie się do niego przyzwyczaiłam, a odstawiłam zupełnie naturalnie. Po prostu pewnego dnia zaczął mi przeszkadzać ;)
sylunia80 pisze:najgorsze jak na popie pielęgniarki sadzają i oklepują plecy a następnie każą odkaszlnąć -jest ciężko :-/
ooo, mi tak nie robiły chyba. Kazały mi się myć, ale ja totalnie nie ogarniałam, więc tylko spróbowałam umyć zęby. A potem coś tam do mnie mówił rehabilitant, ale stwierdził, że jestem w kiepskim stanie i da mi spokój. I już więcej do mnie nie przyszedł :P

sylunia80, fajnie, że miałaś motywację. Mi jej chyba trochę zabrakło, jak wróciłam do domu, to miałam totalny kryzys. Może przez to, że wszystko się strasznie przeciągało, przecież 2 miesiące po operacji jeszcze mi szwy z brzucha wyłaziły...
A teraz jest spoko, jakoś tam da się żyć. Cieszę się, ze mogę więcej zjeść, choć wkurza mnie, że stomia kiepsko zagęszcza i chodzę kilka razy dziennie do ubikacji.
Poza tym mam wrażenie że z pouchem się dłużej dochodzi do siebie, bo mnie jeszcze teraz czasem coś pobolewa...
Psychicznie jestem wykończona i jakoś nie chce mi się nawet myśleć o tym, że w tym roku planuję mieć drugą operację :P

Re: operacja zbliża się wielkimi krokami

: 23 mar 2014, 22:21
autor: sylunia80
Pas stomijny dadzą Ci po operacji-tylko musisz potem zapłacić za niego,ja kupiłam wcześniej przez internet i to był błąd gdyż w szpitalu był dużo tańszy-ok 30 zł kosztuje.
Ja nosiłam pas 1,5 miesiąca i potem już mi przeszkadzał to odstawiłam i jest ok.
Rana jest pod opatrunkiem i pas jej nie drażni.

Re: operacja zbliża się wielkimi krokami

: 23 mar 2014, 22:33
autor: gabriella
obyty.z.cu pisze:a ten pas to skąd ? dostaje się go czy samemu wcześniej trzeba mieć?
w Poznaniu na Przybyszewskiego przynosi pielęgniarka stomijna. Ona na pewno dobrze dobierze :) mi chyba ze 3 przymierzała. Kosztuje 40 zł

Re: operacja zbliża się wielkimi krokami

: 23 mar 2014, 22:42
autor: obyty.z.cu
dzięki,czyli spoko..jnie czekam ,na pas,bo na resztę w nerwach. :smutny:
Dawno temu miałem wycinany woreczek żółciowy,blizna chyba ok.12 cm.
Szwy sie porozchodziły,za szybko wstałem do łazienki.
No,ale to dawno temu było,bardzo dawno,a i szpital powiatowy,
inna epoka.